Roman

Roman

sobota, 13 lipca 2013

BIOROBOTY

Dziś obchodzę 67 urodziny. Ziemskie urodziny. Żyję w ludzkim ciele,
w ciele materialnym, fizycznym. To model homo sapiens, podgatunek – kromagnończyk; należy do gromady ssaków. Cudem do tej pory daję sobie radę z życiem jak żółw lub ślimak w tej ziemskiej szacie i udaje mi się nie dać się zwariować, jak mawiają pouczająco inne, podobnie żyjące jak ja w człowieczych ciałach istoty czujące i myślące.
Czuję i myślę - co nota bene nie jest popularne... i mile widziane na tej planecie. W świecie powstałym na planecie zwanej Adama, Gają, Terrą, Ziemią i jeszcze inaczej, za najmądrzejszych osobników uznaje się tych z moich pobratymców, którzy występując w rolach akademików służą nie dobru ludzkości, lecz wierchuszce  sprawującej rządy – rodom panującym. Ci akademicy nazywani są z szacunkiem ludźmi nauki – potocznie uczonymi. Ich wynalazki w większości wypadków służą psychotycznemu stanowi świadomości zwanemu prowadzeniem wojen. Tego rodzaju sytuacja uznawana jest przez rzekomo myślących samodzielnie naukowców postępem. Postępem dla samego postępu,
a nie pro publico bono. Natomiast informacja naukowa jest cenzurowana rzekomo dla dobra ogółu. Ogół ma prawo wybierać polityków na prezydentów i premierów rządów, ale nie ma wolnego dostępu do informacji naukowej. To paradoks istniejący powszechnie także w ustrojach rzekomo demokratycznych. Oczywiście mimo istnienia filtra zwanego cenzurą pewne niewygodne dla kasty rządzącej informacje przeciekają do holograficznego świata materii zaludnionego przez kromagnończyk (zwanych w kręgach miłościwie im panujących useless eaters -darmozjadami), lecz przecieki te są skąpe i z miejsca etykietowane jako pochodzące z pogranicza nauki. Tak, tak, to nie przejęzyczenie – "z pogranicza nauki", co prowadzi do słusznego wniosku, że nauka na naszej planecie jest ograniczona (ograniczana przez cenzurę!). Tego jestem pewien po 67 latach życia w fizycznym ciele: wojny i cenzura to narzędzia służące do sprawowania władzy.
Naukowcy stworzyli komputery i oddali je do dyspozycji kaście władców, a ci natychmiast wydali odpowiednie rozporządzenia dotyczące nie dostarczania i usuwania z komputerów danych, które są im nie na rękę i kolidują z ich interesami. Do takiego logicznego - z ich punktu widzenia - postępowania doprowadził oświeconych władców strach przed świadomymi coraz bardziej duchowo i politycznie osobnikami. To z powodu samodzielnego myślenia milionów ludzi wymykają się tyranom cugle z rąk. Utrata władzy przeraża ich i ze strachu są zdolni do wszystkiego, z samozniszczeniem włącznie.
O todo o nada – wszystko albo nic – oto maksyma rządu cieni, manipulującego ludzkimi umysłami zza pleców skorumpowanych lub egoistycznych polityków.
Zajęło mi to ziemskie lata, żeby zrozumieć, iż najważniejszą informacją ukrywaną przed szarymi masami darmozjadów jest robotyzowanie Ziemian. Każdy z nas był i jest poddany temu procesowi. To standard oferowany przez system. Ciekawe! O zamienianiu uwięzionych
w ludzkich ciałach istot duchowych zwanych na Ziemi duszami
w zaprogramowane bioroboty nie ma ani jednej wzmianki w dostępnych komputerach! Żyjące w elektromagnetycznym elektrosmogu zatrutym metalami ciężkimi, radionuklidami i toksynami istoty ludzkie uznają ten stan rzeczy za swoje środowisko naturalne,
nie zdając sobie sprawy z faktu, że podtrute stają się podatniejsze na hipnotyczne sugestie utrwalające je w stanie posłuszeństwa tak pożądanego chorobliwie przez władze. Tak zwani ludzie mają być biologicznymi automatami reagującymi bezmyślnie na hipnotyczne impulsy z zewnątrz.
Jeden i jeden to dwa lub jedenaście... Ponoć wszystko jest względne... Może to mało istotne dane, a jednak jeśli w komputerze brak takiej mało istotnej drobnostki, to komputer taki staje się dla samodzielnie myślącego bezużyteczny, jak sfałszowane akta dla sprawiedliwego sędziego. Ponoć nie wszyscy ludzie już dojrzeli do tego, aby dać im wgląd w pełną informację naukową.
... Ale...  k t o  o tym decyduje?! Tak zwani prawodawcy, czy bioroboty?
Kto może zrozumieć – ten zrozumie, kto ma serce, ten je otworzy,
a kto jeszcze nie rozumie, ten i tak nie zrozumie informacji do jakiej ma wolny dostęp. Wiem to po sobie, bowiem sam jak wyżej wspomniałem żyję w holograficznym ciele ludzkim.
Wśród uczonych są tacy, którzy głośno twierdzą, że wszystko jest
w porządku, bowiem życie powstało przypadkowo. I za takie wypowiedzi otrzymują nagrody. Ale są też tacy, którzy wiedzą, że
ci uhonorowani laureaci głoszą tego rodzaju niczym nie poparte teorie kierując się li tylko i wyłącznie żądzą zabłyśnięcia w tym materialnym, zimnym świecie i posiadaniem odpowiedniego statusu na i w materii.
Są też tacy, którzy bronią z premedytacją (lub są tak zaprogramowani) tak zwanego naukowo-politycznego establishmentu: władza powinna mieć prawo do cenzurowania przepływu informacji w imię porządku. Ale... czy manipulowanie informacją naukową jest w porządku?
Czy będzie w porządku, jeśli jakiś organ władzy, a więc człowiek lub grupa ludzi dzierżących władzę zadecyduje, że z komputerów należy sunąć na przykład taki drobiazg jak to, że INTELIGENTNA ENEGIA ISTNIEJE WIECZNIE.
Odtąd masy biorobotów będą już skazane na stopniową deformację psychiki, a ich następne pokolenia
będą już wcielać się w ciała ludzkie z wmontowanym defektem.
To jest "śmierć druga". Jednak "zwycięzcy śmierć druga na pewno
nie wyrządzi szkody" (Ap. 20, 14).
Zablokowanie dostępu do tej żywotnej informacji oznacza, że człekopodobne bioroboty stracą całkowicie dostęp do swojego duchowego wnętrza, do duchowej bazy danych. Nie będą już w stanie uzupełniać przestarzałych informacji nowymi, a to odnosi się przede wszystkim do takich programów jakimi są programy zwane religijnymi. Nazwa sama - religia - w sobie brzmi kusząco, jest jednak pułapką. Religio sugeruje, że chodzi tu o program mający na celu wywołanie
w zaprogramowanych mózgach kromagnończyków uczucia jedności. Jednak sugestia ta, jak i inne jest kłamliwa, o czym świadczą wojny religijne, a te są zawsze obronne jak i armie biorobotów zwane
armiami obronnymi. Istota nagromadzonej przez tysiąclecia wiedzy oraz uduchowionego działania nie może bazować na dzielących ludzi sugestiach lecz na prawdzie, na informacji kim są, skąd pochodzą
i dokąd prowadzi ich rozwój duchowy. Przerwanie tego naturalnego łańcucha przepływu wolnej informacji oznacza zniewolenie, a następnie koniec cywilizacji (za jaką się kromagnończycy z dumą uważają). Właśnie tak zwany XXI wiek w jaki wkroczył obecnie homo sapiens sapiens (odczuwając i myśląc samodzielnie mimo wszystko), może
być ostatnią godziną tej cywilizacji. Bioroboty - szkieletów ludy - zaprogramowane na samozniszczenie w razie zbiorowego nieposłuszeństwa wobec narzuconego im i nie harmonizującego
z odwiecznymi prawami Wszechświata cudem zwanym ewolucją duchową budzą się powoli z trwającego tysiąclecia transu. I na ten proces budzenia się śpiącej królewny (tak dobrze znanej nam dzieciństwa z bajki) pragnę zwrócić Waszą uwagę w moim blogu. Postanowiłem nie pozostawiać po sobie wynalazków zwanych broniami masowego rażenia ani patentów dotyczących kontroli umysłów.
Wygląda na to, że ominie mnie nagroda Nobla,
Pulitzera
... etcetera.

1 komentarz:

  1. Piękny wpis :-) rozpoczął on cudowną drogę głoszenia prawdy, która wzmacnia Naszą planetę, Matkę Ziemię. Najwyższe wyrazy uznania i wdzięczności <3 Dziekuje Panie Romanie <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń