Roman

Roman

sobota, 10 sierpnia 2013

[7] Aktywność inteligentnych istot nad i na terenie Izraela c.d.n.


  • Czerwiec 1993 roku nie dobiegł jeszcze końca, gdy następna kobieta zamieszkała w miejscowości Burgata (założonej w 1949 roku przez imigrantów z Turcji i Maroka), położonej kilka kilometrów od osiedla Kadima, kobieta nie interesująca się zjawiskiem UFO i nie zainteresowana prowokowaniem wokół siebie medialnej sensacji,  przeżyła coś, co do tej pory w jej życiu nie miało racji bytu, a co poszerzyło drastycznie i w błyskawicznie jej stan świadomości kosmicznej tak, jak i pozostałych stąpających mocno po ziemi Izraelek znających tylko izraelską rzeczywistość  - dojrzewanie w domu rodzinnym, obowiązkowa służba wojskowa, zamążpójście, potomstwo, dzień powszedni, życie rodzinne.
O godzinie 3 w nocy (jak stwierdzono przeważnie o tej porze "kosmici" lubią odwiedzać młode Izraelki) - Chana Someh budzi się nagle ze snu. Jej pudel szczeka, wręcz szaleje. Chana wstaje z łóżka i idzie pchana jakimś impulsem do kuchni, gdzie zastaje lewitującego w powietrzu psa. Jakaś siła podnosi go jeszcze wyżej nad podłogę, miota nim w kierunku ściany i pies spada na podłogę skowycząc.
(Myślę, że nocni goście starali się za pomocą wiązki grawitacyjnej teleportować psa z kuchni do swojego wymiaru, lecz z jakiejś technicznej przyczyny próba ta nie powiodła się. Pole energii, które nazywamy psem jest ostatecznie też wiązką energii o specyficznym zgęszczeniu i częstotliwości).

Rozbudzona już i rozeźlona Chana słyszy jakieś podejrzane odgłosy z podwórza za domem. Stara się wybiec z domu na zewnątrz, jednak powstrzymana zostaje przez niewidoczne pole energii i... w tym momencie zauważa giganta o bardzo bladej, nawet białej skórze, okrągłej głowie i okrągłych oczach, ubranego w metaliczny kombinezon, grzebiącego przy  jej furgonetce.
Poirytowana krzyknęła w jego stronę: - Hej! Co zrobiłeś mojemu psu?!
Telepatyczna odpowiedź brzmiała:
- Odejdź stąd! Jestem zajęty ! Mógłbym cię rozdeptać jak mrówkę! Wracaj do swojego męża!

Chcąc nie chcąc Chana cofnęła się w głąb domu, zbudziła męża i powiedziała mu, że jakiś wysokiego wzrostu typ kręci się po podwórku i grzebie przy ich samochodzie. Pan Somech zatelefonował do swego kolegi, który po kilku minutach zjawił się na miejscu w towarzystwie szwagra, ale ...giganta już nie zastali.
Gdy zaczęło świtać wszyscy udali się na miejsce, w którym Chana widziała wielkoluda i tam znaleźli dziwny krąg o średnicy 4,5 metra, a w nim znany już ufologom kadm.

Avi Greiff skrupulatnie przeszukał ten krąg, sfotografował go, a gdy już miał gotowe fotografie i pokazywał je państwu Somech, na fotografiach pojawił się jakby promienisty trójkąt i fotografie z nieznanej przyczyny zostały zniszczone.

Trudno było badaczom stwierdzić, co naprawdę faktycznie zaszło owej nocy. Na fotografiach, które ponownie zrobił Avi widać odwodnioną florę przygniecioną do ziemi, stłamszoną i skręconą w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Mój przyjaciel, inżynier David Kornic znalazł nieopodal martwego zająca, któremu odessano krew, nie pozostawiając jednak na jego ciele żadnego śladu.

Zjawisko to znane jest ufologom na całym świecie, a szczególnie w USA, gdzie farmerzy nazywają je plagą. Polega ono na okaleczaniu zwierząt lub na odsysaniu im krwi w warunkach nie typowych z pomocą technologii nie znanej (przynajmniej oficjalnie) na Ziemi. W strefie angielskojęzycznej badacze nazywają je cattle mutilation albo bovine excision, co wolnym tłumaczeniu brzmi okaleczenia bydła, bowiem w większości tego typu przypadków chodzi o krowy, byki, a także o owce, barany, konie i osła, którego znaleziono martwego i okaleczonego w jednym z kibuców na północy Izraela. (Przypadek ten badał fotograf z Aszdodu, mój przyjaciel Rafi Malka).

Cechą charakterystyczną tych incydentów jest chirurgiczny charakter okaleczenia; utrata narządów wewnętrznych bez widocznego punktu wejścia (cięcie, jednak nie dokonane laserem i pomiędzy komórkami ciała), chirurgicznie precyzyjne usunięcie narządów rozrodczych i odbytu oraz jak w przypadku zająca z Kadima niewyjaśnione zjawisko, polegające na całkowitym odprowadzeniu krwi zwierzęcia. Często znajdowano martwe już, porzucone zwierzę na obszarze, gdzie nie napotkano na żadne ślady prowadzące do lub od leżącego ciała zwierzęcia, nawet wtedy, gdy leżało na miękkiej ziemi lub w błocie. Wszyscy farmerzy twierdzą, że martwe zwierzę zrzucono na glebę "z góry".




O czarnomagicznych, satanistycznych rytuałach nie ma tu mowy. Wygląda na to, że tego rodzaju precyzyjne, chirurgiczne cięcia są zazwyczaj następstwem kauteryzacji, spowodowane w niezwykle wysokiej temperaturze i wykonane z pomocą chirurgicznych instrumentów nam nieznanych. W trakcie cięcia nie występuje krwawienie. Często ciało zostaje usunięte aż do kości; np. usunięty zostaje miąższ wokół szczęki odsłaniając żuchwy. Stworzone dotąd robocze hipotezy sugerują, że te okaleczenia zostały popełnione przez kosmitów, przedstawicieli różnych ras, lecz nie tylko gigantów, zbierających materiał genetyczny w celu... nam nie znanym. Domyślamy się, że hodują hybrydy posiadające ludzkie i ich DNA, jak to robili już od zarania dziejów.



Większość tych hipotez opiera się na założeniu, że ziemskie podmioty nie byłyby w stanie wykonać  w takim stopniu czystego rozwarstwienia materii i to w tak krótkim czasie, do tego pozostając nie zauważonymi lub bez  pozostawienia po sobie jakiegokolwiek dowodu swojej obecności w miejscu okaleczenia.



  • Szoszana mieszka 200 metrów na południe od domu pani C. Karmel. Do domu znajdującego się 200 metrów na północ od jej domu, na końcu ulicy Ha'Palmah wprowadziła się para rodem z Rosji. Dla Mary przeżycia, których doznała w tym domu okazały się nader traumatyczne, co skończyło się ucieczką tych ludzi z osiedla Kadima. Zarówno Barry Chamisz, jak i kilku innych badaczy starało się ich odnaleźć, ale na próżno (!)... Ten przypadek badany był niezwykle skrupulatnie przez moich przyjaciół - Davida Kornica, Jorama Torbatiana i Avi Greiffa. 
Latem 1993 roku, mąż Mary powiedział jednemu z sąsiadów, że chciałby przeprowadzić się z żoną do innego domu, ponieważ dom, w którym zamieszkali jest nawiedzony przez "duchy". Wraz z małżonką słyszą jakieś głosy, dziwne stukania w ścianach, szmery...

Przypadek ten zaczął jako pierwszy badać Torbatian, który zaraz po przybyciu do domu Rosjan stwierdził, że na podwórzu znajduje się krąg o średnicy 430 centymetrów, a w nim cztery wgłębienia.

Mara i jej mąż opisali Joramowi jak to 24 kwietnia 1993 roku, o godzinie 12:30 ich dom zatrząsł się w posadach z taką siłą, że klimatyzator ważący 130 kilo wypadł z hukiem ze ściany na podłogę. Wydarzeniu temu towarzyszył przerażający grzmot. W pierwszej chwili oboje myśleli, że chodzi tu znowu o odrzutowiec, który przeleciał zbyt nisko nad ich domem, jednak pół godziny później usłyszeli znowu jakby naddźwiękowe bum. Pies sąsiada szczekał jak opętany, rzucał się i wył. Nie rozumiejąc co się dzieje, mąż Mary zadzwonił na policję.
Policjanci, którzy przybyli na miejsce zanotowali w raporcie, że znaleźli na podłodze wyrwany ze ściany klimatyzator oraz że pies sąsiada szaleje. Oprócz tego nie zauważyli niczego godnego uwagi. Po opuszczeniu domu przez policjantów przez następne dni Mara i jej małżonek wciąż słyszeli głosy dochodzące z wnętrza ścian.
(Podobne przeżycia relacjonowała w USA  znanemu badaczowi i autorowi, Raymundowi Fowlerowi, Betty Andreason-Luca. Jest to jeden z najlepiej udokumentowanych i wiarygodnych przypadków w ufologii, dotyczący  uprowadzenia chrześcijanki- fundamentalistki na pokład UFO).

To, co słyszała Mara, nie było komunikacją telepatyczną; były to głosy, które ją przerażały, ponieważ zwracały się bezpośrednio do niej po rosyjsku, wołając ją po imieniu tak, jak zwracano się do niej w dzieciństwie: "Maruszka, chodź do nas, Maruszka!"
Do tego rodzaju przygód nerwy Mary okazały się za słabe. Wkrótce zniknęła wraz mężem z gminy Kadima i wszelki ślad po nich zaginął.
Po tym jak Kanał 1 telewizji wyemitował program dotyczący lądowań UFO w osadzie Kadima, wyszły z szafy jeszcze dwie kobiety: Klara Kahanoff z Holonu oraz Batja Szimon z Riszon Le Cyjon. Ostatnia z tych pań widziała nawet kilku gigantów na raz. 
  • Batja Szimon mieszka w bloku mieszkalnym na siódmym piętrze. Z początkiem lipca 1993 roku w jej mieszkaniu pojawiło się dwóch gigantów, którzy telepatycznie wszczepili w jej mózg sugestię, że strach jest w tej sytuacji zbędny. Batja faktycznie uspokoiła się i stwierdziła nawet, że mają przyjazne twarze. Po mimo swej wagi, giganci poruszali się/unosili jakby na podłogą. Na półkach mebli pozostawili po sobie żółty proszek (później okazało się, że  to "czysty fosfor".
Wyglądało na to, że najbardziej interesowało ich akwarium jej syna. Odwiedziny te trwały chyba kilka minut i giganci zniknęli w tak tajemniczy sposób jak się pojawili.
Następnego dnia o trzeciej nad ranem dwunastu gigantów pojawiło się w jej mieszkaniu. Przerażona Batja chciała krzyczeć, ale gdy otworzyła usta nie wyszedł z nich żaden dźwięk. Także i tym razem znienacka zniknęli. Batja bezwolnie położyła się spać, a gdy zbudziła się ponownie stwierdziła, że wszystkie drzwi w jej mieszkaniu - te od szaf i do pokoi - były otwarte. Dopiero na ten widok przypomniała sobie o nocnych odwiedzinach olbrzymów.
Jej mąż pamięta tylko dziwne światła, które pojawiły się w ich mieszkaniu w nocy, jednak myślał, że to był  t y l k o  sen...

Tego typu nocne wizyty - znając ufologię - można nazwać klasycznymi. Metodą odwiedzin posługują się nie tylko goście z kosmosu o ogromnych ciałach, lecz także przedstawiciele innych kosmicznych ras i o innym wyglądzie zewnętrznym. W czasie, gdy mężowie pogrążeni są w głębokim śnie, ich żony przyjmują gości kosmosu. Spotkanie takie przeważnie przebiega w stanie transu, a z rana po przebudzeniu się kobiety myślą, że to był tylko sen. Nie zapominajmy jednak o tym, że sen jest fragmentem rzeczywistości.
Aby uporać się z rzeczywistością, z którą nie możemy lub nie chcemy się zgodzić, opisując jeden z jej epizodów dodajemy do jej opisu słówko " t y l k o "  ... i w ten sposób wypieramy w podświadomość doznania i przeżycia uznane przez nas za niepożądane -  zaś na okrasę dodajemy nasze subiektywne ocenienie sytuacji:  np. "to było okropne, negatywne, przerażające itp. przeżycie"...
Znów zapadła noc, znów wybiła trzecia nad ranem.  Batja zbudziła się, otworzyła oczy i zobaczyła światło wnikające do jej mieszkania. Wstała z łóżka i poszła do kuchni sprawdzić o co chodzi. Gdy otworzyła okno, zobaczyła wielki, świetlisty grzyb unoszący się w powietrzu, a w nim jakby drzwi. Grzyb zbliżał się do kuchennego okna. Nagle z obiektu wystrzelił promień światła, który uderzył ją w ramię, jak gdyby została uderzona pięścią. Co działo się dalej - nie wiadomo. Batja boi się zgodzić na regresję hipnotyczną. Pamięta, że otwiera oczy, leży na swoim łóżku, a bardzo wysokiego wzrostu mężczyzna porusza powoli dłonią nad głową jej śpiącego męża. Gigant zwrócił się do niej telepatycznie, aby była spokojna i faktycznie spokój i cisza przeniknęły ją... "Czułam, że jest bardzo przyjaźnie do mnie nastawiony".

W pewnej chwili zwróciła uwagę, że jego skóra jest biała jak u albinosa, a skafander który miał na sobie, ciasno otulał jego ciało promieniując neonowym blaskiem. W tym momencie do pokoju wszedł jeszcze jeden gigant, który prawdopodobnie znajdował się dotąd w jednym z pokoi mieszkania. Skinął na swojego kolegę i obaj unosząc się nad podłogą opuścili sypialnię, aby wejść do pokoju jej syna. "Tam jak zahipnotyzowani gapili się w akwarium". I tym razem wydawało się jej, że odwiedziny te trwały tylko kilka minut. Nagle przez okno kuchenne znów wniknął snop światła. Obaj olbrzymi weszli w ten snop i... zniknęli.

O poranku ponownie wszystkie drzwi były pootwierane i na wszystkich półkach rozsypany był  żółty proszek - fosfor.


Avi Greiff: "Czynnikiem tak bardzo przekonywującym w tym opowiadaniu jest sama Batja. Tak jak Szoszana,  pochodzi ona z rodziny sefardyjskiej. Obie nigdy nie interesowały się parapsychologią lub fenomenami paranormalnymi jak np. zjawisko UFO. Jedyne, na czym Batja skupia swoją uwagę, to jej życie rodzinne i skrupulatne płacenie rachunków. I nagle dzieje się coś takiego w jej życiu, że po prostu nie rozumie, co się właściwie wydarzyło i podejrzewa chwilami, że chyba zwariowała, że trzeba będzie się leczyć. Identycznie czuła się też Szoszana.

To właśnie z tego powodu Batja zdecydowała się w końcu zatelefonować do studia telewizyjnego, do Mani Peera; zdecydowała się na ten krok dopiero wtedy, gdy do niej dotarło, kim byli ci ogromnego wzrostu nocni goście i uspokoiła się nieco gdy dowiedziała się, że nie jest jedyną kobietą, która przeżyła tego rodzaju spotkania".
Avi wierzy, że zwierzęta grają w tych wydarzeniach też ważną rolę: "Gdy giganci zobaczyli akwarium z rybami wyglądali na bardzo podekscytowanych i natychmiast zniknęli z mieszkania. Być może ma to coś wspólnego z ich misją... Nie zapominajmy też lewitującego psa Chany, psa sąsiada Rosjanki Mary i duńskie psy pani Karmel oraz... zająca wyssanego z ostatniej kropli krwi, którego znalazł Dawid (Kornic). Doprawdy trudno ignorować te fakty".

Tutaj i ja zgadzam się z Avim. Ważnym dla nas jest zrozumienie motywów jakimi kierują się te ogromnego wzrostu istoty. Niestety na ten temat wiemy bardzo mało, a wszystko co powiemy, to tylko domysły.

Dla badaczy zjawiska UFO nie ma tu właściwie nic nowego. W ten sam sposób setki ludzi z innych krajów świata opisują złożone im nocne wizyty przez przedstawicieli różnych kosmicznych ras. Podczas gdy w USA ludzie opisują przeważnie, że zostali odwiedzeni przez niskiego wzrostu szaroskóre istoty - w Izraelu, w stanowczej większości wypadków kobiety donoszą o odwiedzinach gigantów. Jak widać czynnikiem odgrywającym tu bardzo ważną rolę jest DNA; równe bowiem przyciąga do siebie równe i podobne. Magnetyzm jest jednym z Praw Wszechświata, zaś wszystkie wydarzenia w bezgranicznym Wszechświecie przebiegają zgodnie z Kosmicznym Prawem. Zawsze wchodzi w grę magnetyzm i rezonans; komunikacja. My ludzie zbyt często zapominamy o istnieniu tych praw, a jeszcze częściej ignorujemy je świadomie, a gdy przytrafia się nam coś niemiłego, dziwimy się dlaczego przytrafiło się to właśnie mam a nie komuś innemu i dlaczego tak nagle, i dlaczego rząd nie przedsięweźmie jakichś kroków, ostatecznie płacimy podatki, chcemy spać bezpiecznie... Oczywiście mamy też prawo nie zgadzać się z innym tokiem myślenia, niemniej jednak zmuszeni jesteśmy przeżyć   w s z y s t k o .

Barry Chamish: "Wielokrotnie spotykałem się z tymi kobietami, rozmawiałem z nimi i stwierdziłem, że we wszystkich ich opowiadaniach jest wiele identycznych i podobnych szczegółów. Krótko mówiąc: wszystkie są w tym samym wieku, wszystkie pracują umysłowo. Trzy z nich po spotkaniu z gigantami były kontaktowane telepatycznie wbrew własnej woli. Ich mężowie zawsze byli uśpieni w trakcie odwiedzin. Trzy z nich zaszły w ciążę w tajemniczy sposób, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że te kobiety nie znają się nawzajem, nigdy się ze sobą nie wcześniej nie spotykały, a mimo to opisują prawie w identyczny sposób to samo szokujące je doświadczenie: odwiedzili je łysi giganci o okrągłych oczach, którzy komunikowali się z nimi telepatycznie".

Barry ma rację. Anunakowie/Anakim, tak dobrze znani Sumerom (którzy nie nazywali ich "bogami"!), giganci, o których możemy przeczytać także w Biblii, wrócili z powrotem na teren Bliskiego Wschodu, który uznają za swoją własność! Być może nigdy nie opuścili planety Ziemi i obserwowali nas tylko przez cały czas, manipulując nami inscenizując historyczne wydarzenia. Teraz pojawili się znowu.

*) Dowództwo Ashtar jak podano nam w kilku przekazach wstępnych jest „ramieniem” międzyplanetarnego i międzywymiarowego porozumienia kilku cywilizacji  pozaziemskich. Ich celem jest udzielanie pomocy i towarzyszenie upadającym cywilizacjom w procesie duchowego rozwoju, oferując im swoją wiedzę i wsparcie. Dowódcą tej placówki jest istota przedstawiająca się jako Ashtar Sheran.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz