Roman

Roman

piątek, 13 września 2013

Medycyna energetyczna? Tak. Jesteśmy żywą energią!

Medycyna energetyczna
– drogą uwolnienia się od potwornie szkodliwego wpływu środowiska
na zdrowie pacjenta

Metody tradycyjnej medycyny nie są obecnie jeszcze na tyle wysubtelnione, aby być w stanie ujawnić rzeczywiste rozmiary negatywnego wpływu środowiska na jednostkę i zaproponować pacjentowi odpowiednie leczenie.
Na przykład dla twardogłowego medyka, idea szkodliwego, ukrytego wpływu promieniowania elektromagnetycznego na stan zdrowia społeczeństwa jest ideą absurdalną. Jednak z pomocą holopatii możemy dokonywać pomiarów tego typu promieniowania, zaś dzięki ukierunkowaniu go i wyprowadzeniu z ciała znacznie polepszyć stan zdrowia pacjenta (cierpiącego przeważnie z powodu chronicznego stanu zmęczenia, z powodu alergii, chorób autoimmunologicznych, syndromu wypalenia (burn-out)  itp.), a nawet całkowicie go wyleczyć.
Leczenie polega na zrehabilitowaniu flory jelitowej oraz na usunięciu z ciała promieniotwórczych izotopów z pomocą pierwiastków ziem rzadkich, takich jak np. lantan, hafn i inne.
Podobnie ma się rzecz w przypadku stałego napromieniowania przez maszty telefonii komórkowej, WiFi/WLAN (bezprzewodową sieć lokalną) itp.
Z pomocą holopatii możemy wykazać, iż gęstość promieniowania jest już tak duża, że większość pacjentów – a w gruncie rzeczy całe społeczeństwo – znajduje się w stanie chronicznego stresu, co oznacza, że przeciętny pacjent nie jest już w stanie całkowicie odprężyć się podczas głębokiego snu – stan powodujący zaburzenia układu wegetatywnego oraz podobne zjawiska jak np. wywołany ukrytym promieniowaniem radioaktywnym zespół zawodowego wypalenia (burn-out), stałe zmęczenie (CFS), depresja, a także alergie i schorzenia natury autoimmunologicznej.
 
Z pomocą medycyny holopatycznej jesteśmy w stanie znacznie polepszyć stan zdrowia pacjentów cierpiących z powody tego typu objawów, a często nawet całkowicie wyleczyć, neutralizując z pomocą specjalnych urządzeń biokompatybilnych wpływ smogu elektrycznego na pacjenta.
 
Medycyna energetyczna – a w szczególności holopatia, medycyna XXI wieku, medycyna  – może wnieść bardzo wiele do sposobu uśmierzania i leczenia chorób spowodowanych przez negatywne wpływy środowiskowe. Dodatkowo medycyna energetyczna mogłaby zintegrować się z tradycyjną biologią oraz medycyną akademicką i dostarczyć naszym politykom argumentów, pozwalających im na zatrzymanie tego środowiskowego szaleństwa, a więc tam gdzie leżą jego przyczyny!*

Podwójnie „ślepa próba” – miarą wszystkich rzeczy?

Dające się powtórzyć badania metodą podwójnej ślepej próby zdają egzamin..., ale tylko na płaszczyźnie chemicznej.
Próżnia pomiędzy biologią a medycyną energetyczną prowadzi w końcu do tego, że ustawodawca wymaga od strony medycyny energetycznej poddania się tej samej procedurze, jakiej poddają się np. producenci leków (np. antybiotyków albo leków przeciwnowotworowych lub producenci aparatury medycznej).
Próba ta polega na tym, że ani pacjent, ani lekarz nie wiedzą, czy lekarstwo lub badany sprzęt jest prawdziwy, czy jest to tylko placebo** lub atrapa.  Jednak wyżej wspomniane antybiotyki lub inne lekarstwa działają wyłącznie na poziomie molekularnym, gdzie reakcje objawiają się w postaci różnych procesów i przebiegają automatycznie. Negatywne uczucia lub obciążenia psychiczne (w następstwie przeprowadzonych testów!), nie są tu w ogóle brane pod uwagę... Taka redukcja do czystej biochemii ma jednak tę przewagę, że można ją przewidzieć, obliczyć i powtórzyć.

Procesy energetyczne nie są powtarzalne w tej samej mierze

... i z tej przyczyny nazywane są „efektem placebo” przez ociężałą w swym rozumowaniu biofarmaceutykę.

Metody medycyny energetycznej można w prawdzie udokumentować setkami wyników badań, lecz nie występują tu tego rodzaju automatyczne reakcje jak czysto chemiczne lub fizyczne reakcje materii, ponieważ siły życia badanej osoby (badanego zwierzęcia, rośliny lub komórki) reagują w dużym stopniu na uczucia lub ich ekwiwalent.
Tak więc wątpliwości i uczucie niepewności mogą mocno zniekształcić wynik³⁷ takiego podwójnego, ślepego testu wymaganego ze strony konwencjonalnej nauki przyrodniczej.
 
Także negatywne nastawienie przeciwników medycyny energetycznej podczas przeprowadzania testu może zniszczyć delikatne,  pozytywne działanie energetycznego leczenia i regenerowania siły witalnej pacjenta. (Mowa tu o polu morfogenetycznym; temat, którym zajmiemy się szczegółowo w rozdziale 10 niniejszej książki***, poświęconym badaniom różnych dziedzin medycyny energetycznej).

Procesy energetyczne nie są powtarzalne w tej samej mierze co procesy chemiczne i z tej przyczyny nazywane są „efektem placebo” przez ociężałą
w swym rozumowaniu biofarmaceutykę

Dla nastawionej biomaterialistycznie nauki istnienie tego rodzaju interakcji to czcze wymówki, ba, bzdury i potwierdzenie biomaterialistycznej teorii, iż ani medycyna energetyczna, ani żadne siły witalne nie istnieją.
To nastawienie prowadzi do tego, że małe - a w porównaniu z gigantami farmaceutycznymi nawet bardzo małe – firmy reprezentujące medycynę energetyczną nie są w ogóle dopuszczane do prywatnych sponsorów lub Unii Europejskiej (które to dla medycyny tradycyjnej i dla przemysłu farmaceutycznego zawsze stoją otworem! ³⁸).  Z tej przyczyny, małe firmy nie zawsze są w stanie opłacić odpowiednie studia kliniczne, które z reguły są niezwykle drogie. A gdy już uda się np. Stowarzyszeniu Niemieckich Homeopatów, albo firmie REGUMED  lub QUINTSYSTEME zorganizować przeprowadzenie badań klinicznych, to wyniki przeprowadzonych nieskomplikowanych badań są wysoce reprezentatywne. Właśnie po przeprowadzeniu testu podwójnie ślepej próby³⁹, wyniki tego badania są często niejasne, bo jak już wspomniałem, nie można jednoznacznie odgraniczyć od siebie witalnych sił życia od podprogowych oczekiwań lub od ich braku i obaw osób testowanych.

Nawet największe, praktyczne sukcesy medycyny energetycznej
– z punktu widzenia akademickiej nauki – są bez znaczenia i wartości...
... i z tej przyczyny terapeuci reprezentujący medycynę energetyczną są coraz częściej nękani prawnie.


 
Poważne osiągnięcia⁴⁰ odniesione przez medycynę energetyczną i jej metody leczenia, takie jak homeopatia, biorezonans lub holopatia - mówimy tu wręcz o milionach zabiegów! - mówią same za siebie. Tu negatywne reakcje i negatywne wzajemne odziaływanie nie występują. W praktyce, w trakcie leczenia sporadycznie może się zdarzyć, że pacjent niesie w sobie nieświadomie wątpliwości i obawy dotyczące sposobu leczenia, co ma miejsce w przypadku przeprowadzania podwójnie ślepej próby. Jak już wspomniałem, oczywistym jest, że konwencjonalna medycyna jak i biologia ze względu na swój materialistyczny światopogląd wyciąga inny wniosek, a mianowicie: wszystkie sukcesy w leczeniu odnoszone na polu medycyny energetycznej bazują na wyobraźni terapeuty jak i pacjenta****… Innymi słowy chodzi tu o efekt zwany placebo... Z tej przyczyny terapeuci reprezentujący medycynę energetyczną są coraz częściej nękani prawnie.

W tej sytuacji medycyna energetyczna postawiona jest przed – istotnym i żywotnym dla niej – problemem prawnym. Ustawodawcy, czyli politycy i urzędnicy państwowi są całkowicie uzależnieni od przeciwników medycyny komplementarnej. Upoważnieni do testowania wyników badań z zakresu medycyny energetycznej są tylko i wyłącznie (jakże mogłoby być inaczej!?) – ludzie wywodzący się z szeregów konserwatywnych biomaterialistów. To zaś prowadzi – szczególnie w Unii Europejskiej (jak i w USA) – do żądania od strony medycyny energetycznej udowodnienia skuteczności  postępowania w identyczny sposób jak ma się rzecz z farmacją, t.zn. wyłącznie poddając się tak zwanej podwójnie ślepej próbie zgodnie z tą samą międzynarodową normą, która obowiązuje podczas testowania czysto biochemicznych substancji, np. chemioterapeutyków.
 
Fakt, że medycyna energetyczna jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła jest tak samo przez prawodawców i uprzywilejowaną przez nich medycynę konwencjonalną ignorowany jak fakt, że rok w rok w Unii Europejskiej cierpią i umierają⁴¹ z powodu ubocznych efektów zalegalizowanych lekarstw  setki tysięcy ludzi.
Lekceważony jest⁴² jeszcze jeden fakt, a mianowicie: większość mieszkańców Unii Europejskiej przekonała się już wielokrotnie o pozytywnym działaniu alternatywnych i energetycznych metod leczenia i żąda refundowania tych wydatków od swoich ubezpieczalni.
 
Ponieważ medycyna energetyczna z wyżej wspomnianych względów tylko częściowo może potwierdzić skuteczność leczenia na podstawie rzekomo obiektywnej podwójnej ślepej próby wymaganej przez biomaterialistów, energetyczne metody leczenia są stale zagrożone prawnym zakazem.
Na dzień dzisiejszy medycyna energetyczna jest prawnie prześladowana.

Der Deutsche Verband für soziallen Wettbewerb⁴³ (Niemiecki Związek d/s Uczciwej Konkurencji) wysłał na przełomie 2006/2007 roku do wszystkich producentów energetycznego sprzętu medycznego (aparatura potrzebna do elektroakupunktury, biorezonansu, holopatii) ostrzeżenie wraz z dyspozycjami dotyczącymi natychmiastowego usunięcia z dokumentacji firmowej jak i ze stron internetowych wszystkich wypowiedzi dotyczących skuteczności tych urządzeń, w przeciwnym razie firmy te muszą liczyć się z pozwami o nieuczciwą konkurencję opiewającymi na miliony €uro⁴⁴. To posunięcie doprowadziło do tego, że prospekty, broszury informacyjne i strony internetowe wszystkich producentów tego typu urządzeń medycznych „w ciągu jednej nocy” zostały skasowane, zaś dostawcom zakneblowano usta. Jak w takiej sytuacji może dość do sensownej wymiany informacji pomiędzy producentem a jego klientami, miedzy terapeutą a jego pacjentami? A przede wszystkim, – w jaki sposób firmy mogą werbować nowych klientów? Tego typu biurokratyczne szykany w stosunku do medycyny energetycznej przybierają z roku na rok na sile⁴⁵.
Jak państwo widzicie, nie ma tu miejsca na czysto akademicką dyskusję. Paradygmat⁴⁶ twardogłowych konserwatystów, reprezentantów biomaterializmu, może z łatwością zniszczyć metody leczenia, z których od lat korzystają z powodzeniem miliony mieszkańców Unii Europejskiej i życzą sobie, aby kasy chorych refundowały tego typu metody leczenia.
 
Poszukiwany mechanizm działania

Stoimy dziś w obliczu rosnącego niebezpieczeństwa polegającego na tym, że medycyna energetyczna zostanie sprowadzona do poziomu placebo, a terapie energetyczne będą zabronione przez brukselskich biurokratów – o ile na czas nie będziemy w stanie przedstawić naukowo mechanizmu działania terapii energetycznej. Liczbę prowadzonych badań na polu medycyny energetycznej porównując ją tylko z liczbą badań jednego koncernu farmaceutycznego (np. Boehringer Ingelheim⁴⁷) można zmierzyć w promilach. (Walka medycyny energetycznej przeciwko establishmentowi konserwatywnych bio-nauk nie przypomina walki Dawida z Goliatem, lecz walkę mrówki z dinozaurem).

Bez zmiany paradygmatu nie można zrozumieć medycyny energetycznej.

*) Chyba że pewne lucyferiańskie kręgi zarządzające naszą planetą (z "łaski pańskiej" oczywiście), służące demonicznym istotom astralnym, z premedytacją przygotowują
zgodnie ze wskazaniami owych istot atmosferę o specyficznej częstotliwości, która dla

tychże "upadłych aniołów" nie jest szkodliwa tak, jak dla Ziemian. Ci ostatni zostają eliminowani efektem ubocznym zwanym elektro-smogiem.[Dopisek RN, tłumacz]

**) http://pl.wikipedia.org/wiki/Placebo
***) Christian Steiner, ZEIT der PLAGEN  -  ISBN 9 783 84237937 4
****) Skoro pozytywny wynik leczenia zależy li tylko i wyłącznie od wyobraźni terapeuty jak i pacjenta,to dlaczego nie odnosi się to także do lekarzy praktykujących medycynę akademicką i ich pacjentów pokładających nadzieję tylko w konwencjonalnych metodach leczenia jak m.in. chemioterapia, radioterapia, elektrowstrząsy, chirurgiczne zabiegi prewencyjne jak np. amputacja obu piersi itd.?[Dop.tłum. RN]


³⁷) ... u osób testowanych są to pytania wywołujące stres, a więc tworzące blokady energetyczne np.:
- czy należę do grupy faktycznie leczonych pacjentów, czy nie?!
- a jeśli tak, to czy ta metoda leczenia mi nie szkodzi?!
- wprawdzie w ramach tego eksperymentu jestem ubezpieczony/a, ale...
- czy to nie oznacza zarazem, że mimo wszystko ten eksperyment może w pewnej mierze być niebezpieczny!?
- a jeśli jestem teraz poddany terapii rzekomej, to czy z tego właśnie powodu nie poniosę szkody na moim zdrowiu?!, bo skoro nie jestem poddany/a odpowiedniemu leczeniu (?!)to jak się ten eksperyment może dla mnie skończyć?...
- czy w ogóle wyjdzie z tego wszystkiego coś sensownego, coś pożytecznego dla stanu mojego stanu zdrowia?
... zaś u osób przeprowadzających test następujący tok myślenia tworzy blokadę swobodnego przepływu energii:
- czy w ogóle wyjdzie z tego wszystkiego coś sensownego, coś pożytecznego?
- czy napewno to, co tu robimy nie zaszkodzi naszym pacjentom itp. wątpliwości?
... u zwierząt tego rodzaju wątpliwości nie są świadomie postrzegane; jednak nieświadomie będą one oddziaływać w podobny sposób;

... zaś u roślin i komórek zaobserwujemy odpowiednią, ekwiwalentną, elementarną reakcję.
 
³⁸ Oto jeden tylko z wielu przykładów: D. Mateschnitz (właściciel firmy Red Bull)  wraz z innym prywatnym inwestorem pokrywają większą część wydatków czysto akademickiej Kliniki Uniwersyteckiej im. Paracelsusa w Salzburgu z 1800 łóżkami. 
 
³⁹ Ani osoba przeprowadzająca test, ani osoba testowana nie wie, czy jest to terapia rzeczywista, czy rzekoma terapia.
⁴⁰ Jak już wspomniałem, można to wyczytać z dwóch istotnych faktów: 1. że większość pacjentów żąda, aby medycyna komplementarna oraz energetyczna zostały zaakceptowane przez ubezpieczalnie zdrowotne (np. w Szwajcarii, jak podaje Berner Zeitung z dnia 13.10.2006, jak wynika z sondażu 79% opowiada się za) oraz 2. że większość pacjentów gotowa jest płacić z własnej kieszeni za leczenie alternatywne i energetyczne w szczególności – nawet, jeśli oznacza to znaczne koszty.
⁴¹ Na podstawie badań przeprowadzonych w Harvard Medical School, 18% pacjentów z różnych szpitali poniosło szkody na zdrowiu spowodowane efektami ubocznymi zaaplikowanych im przez lekarzy lekarstw; z tej liczby 25% mocno ucierpiało lub leczenie zakończyło się zgonem. (Źródło: Annals of Internal Medizine, 1964; 60: 100-110. New England Journal of Medizine. 1981; 304: 638-642. New England Journal of Medizine. 1991; 324: 370-376.
 
 

⁴² Jak wygląda lobby reprezentujące medycynę energetyczną stając naprzeciw lobby przemysłu farmaceutycznego w Brukseli?

Ilu prawników i jakie koszty sądowe mogą opłacić małe firmy obsługujące medycynę energetyczną w porównaniu z koncernami farmaceutycznymi?
⁴³Prezesami tego niemieckiego związku są (jak można by się nie domyśleć!) – niemieckie koncerny farmaceutyczne.
 
⁴⁴ Informacje przekazane mi osobiście przez panów D.I. Dillingera, prezesa firmy QUINTSYSTEME oraz Brüggemenna,prezesa firmy REGUMED.

⁴⁵ Gdy firmy z branży energetycznej medycyny starają się przeprowadzić w tej dziedzinie odpowiednie studia, napotykają często na korupcję. Firma QUINSYSTEME produkująca aparaty do leczenia holopatycznego chciała na jednym z niemieckich uniwersytetów przeprowadzić podwójnie ślepą próbę na skuteczność leczenia alergii pyłkowej. W tym celu należy jedynie zapytać pacjenta, czy występują u niego i w jakim stopniu objawy alergiczne. Uniwersytet zażądał za taką usługę €200.000. Dla lekarza przeprowadzającego test - €10.000, resztę - €190.000 dla uniwersytetu. Pewne gremia brutalnie wykorzystując swoją biurokratyczną siłę i robią co tylko możliwe, żeby medycynę energetyczną zablokować. We wrześniu 2008 roku firma QUINTSYSTEME chciała przeprowadzić podwójnie ślepą próbę w jednym z centrów rehabilitacyjnych na skuteczność holopatycznego leczenia z artrozy (choroba zwyrodnieniowa stawów). Odpowiedzialna komisja d/s etyki Górnej Austrii nie wyraziła zgody na przeprowadzenie testu. Uzasadnienie: Przeprowadzenie takiego testu jest „nienaukowe”.
⁴⁶ Paradygmat: Suma uznanych przez świat nauki poglądów.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 


 
 

 
 

 

 








1 komentarz:

  1. Bardzo interesujący wpis. Warto poświęcić chwilkę na przeczytanie całego materiału.

    Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzenia strony
    http://www.alergiczne.info/testy-alergiczne

    OdpowiedzUsuń