Roman

Roman

czwartek, 5 listopada 2015

METODA SUBTELNEGO ZWODZENIA


ILUZJA „POZYTYWNEGO” MYŚLENIA

Pozytywne myślenie ma swoją koniunkturę.
Na afiszach, w dziale ogłoszeń w gazetach, w księgarniach kuszą nas odczyty, kursy, kasety i literatura. Wszystko to nastawione jest na skuteczne pokierowanie swoim życiem, na odniesienie sukcesów i coraz więcej klientów pozyskuje tego rodzaju materiały. M.in.:



Na pierwszy rzut oka czyta się to dobrze: „Rozpoznaj swoją siłę duchową”; „Siła twojej podświadomości”;Pokonaj swoje granice” albo „Jak zrealizować swoje życzenia i marzenia”.

Na drugi rzut oka wszystko to okazuje się być mieszaniną półprawd i nieprawdy. Często używa się w tej grze także Boga, naszego duchowego Stwórcę. Bóg ma zagwarantować osiągnięcie sukcesu. Drugie z dziesięciu przykazań brzmi jednak: „Nie używaj Imienia Boga nadaremno”.

Kto nie jest zadowolony ze swojego życia albo z sytuacji, w której się znajduje, szuka wcześniej lub później rozwiązania.
Lecz… gdzie można je znaleźć?

Tylko niewielu ludzi wierzy albo wie, że Boska Świadomość, Duch Boży żyje w nich samych. Dlatego ludzie szukają spełnienia swoich życzeń i tęsknot w świecie zewnętrznym. Często ludzie poświęcają na to wiele energii, czasu i pieniędzy. Jeśli rezultaty nie zadowalają ich, wówczas szukają często bardziej efektywnych metod spełnienia swoich marzeń.

Tak więc sprytne głowy wymyśliły, że można oderwać częściowe aspekty z Boskiej Mądrości i użyć ich dla uzyskania własnych korzyści. Mowa tu o działaniu „pozytywnego” myślenia. Na tym polu sugeruje się człowiekowi, że celem jego ziemskiego żywota, celem jego krótkiego pobytu na Ziemi jest stworzenie sobie wygodnego życia właśnie z pomocą pozytywnego myślenia. Postępowanie takie jest zarazem wolą Boga.

Wskazówki tego typu przedstawiają się następująco:
„Człowiek otrzymał od Boga wrodzone mu prawo bycia bogatym pod każdym względem, a to oznacza, że jesteś na tej planecie po to, aby zdobyć na wszystkich płaszczyznach swojej ziemskiej egzystencji pełń wszystkiego. Jesteś tu po to, żeby prowadzić wspaniały, szczęśliwy i swobodny tryb życia; innymi słowy materializować sobie wszystkie marzenia. To jest twoje prawo i sens życia na ziemi”. (Wielebny J. Murphy, 1990).

Ale… Istota zwana Chrystusem na Ziemi uczyła czegoś innego: „Bądźcie doskonali, jak wasz Ojciec w Niebie doskonały jest”; innymi słowy jesteśmy tu, na tej planecie w drodze wiodącej nas do tego celu! To oznacza codzienną pracę nad sobą samym, poznawanie siebie samego, niesionych przez nas negatywnych programów, realizowanie nauki zawartej w tzw. kazaniu na górze w dniu powszednim. (Patrz: M. Doepp, Medycyna według kazania na górze)
Czego jednak uczą nas przedstawiciele metody pozytywnego myślenia?
Jeśli we właściwy sposób użyjesz praw myślenia i wiary, to natychmiast możesz doświadczyć wyników takiego postępowania i wnieść nieoczekiwane bogactwa w swoje ziemskie istnienie. Istnieją łatwe i proste techniki oraz lekko dające się przeprowadzić programy, z pomocą których możesz szczęśliwie i od razu osiągnąć praktyczny sukces”.

Fakt, iż myśli są formami energii jest w międzyczasie powszechnie znany. Ale  c o znaczy pojęcie  pozytywne myślenie?
- Czy mam tu na myśli wszystko to, co czyni ze mnie w życiu szczęśliwszego, skutecznie działającego, zadowolonego i beztroskiego człowieka?
- Czy szczęście składa się tylko z tych rzeczy, które - przez krótki okres czasu – pozwalają mi zapomnieć o moich lękach i niepewności?
- Co w tym złego, że myślę pozytywnie w tym materialistycznym sensie?
- Co czyni to nastawienie do życia niebezpiecznym, to fakt, że technika ta może funkcjonować… oczywiście wraz ubocznymi efektami, które – praktykującemu tego typu techniki z reguły nie są znane.
Po wtajemniczeniu w owe „prawdy pozytywnego myślenia” oferowana jest następująca rada: „Przyzwyczaj się medytować o tych objawionych ci prawdach, a twoja podświadomość, czyli Boskość w człowieku, zareaguje odpowiednio”.
Ta wypowiedź jest absolutnie błędna, ponieważ to nie podświadomość człowieka jest Boskim pierwiastkiem, lecz jego niezniszczalne, Boskie, wieczne sedno duszy.

Bóg jest bezinteresowną miłością. Jego Duch istnieje w każdej duszy, a więc w każdym człowieku. W ten sposób każdy z nas niesie w sobie Boską Siłę bezinteresownej miłości. To, co człowiek czyni, to czynić powinien dla bliźniego. Kto w ten sposób daruje, ten w ten sposób odbiera. Odbiera jednak zgodnie z Boskim Prawem, a nie w wyniku pozytywnego myślenia o materii; odbiera dlatego, ponieważ człowiek nie oczekujący niczego po prostu  j e s t  dla bliźniego.

W jak wyrafinowany sposób wiedza o Boskiej iskierce w człowieku wykorzystywana jest w celu skierowywania dążeń człowieka na niewłaściwe tory i w niewłaściwym kierunku udowadnia następująca wypowiedź: „Największą tajemnicą świata jest fakt, iż to w samym człowieku żyje żywy Duch – Bóg. Niestety większość ludzi szuka wszędzie sukcesów, szczęścia, bogactwa i spełnienia – tylko nie w sobie.”

Kto w samolubny sposób uparcie szuka tego co materialne, być może znajdzie to. Jedno jednak jest pewne: to, co w rezultacie swych starań zdobędzie, to nie od Boga pochodzi. Nawet wtedy nie, gdy Bóg wbudowany jest w technikę „pozytywnego” sposobu myślenia. Jako medytacja i modlitwa proponowane są np. następujące wizualizacje swoich życzeń: „Wiem, że życzenia mojego serca pochodzą od Boga, który znajduje się we mnie. To Bóg chce żebym był szczęśliwy”. (Pastor J. Murphy)

W tym miejscu ukazuje się wyraźnie „pomieszanie z poplątaniem”, innymi słowy jest to przebiegunowywanie Boskich Praw.
- Co jednak jest w tym niedobrego, że rzekomo „Bóg chce żebym był szczęśliwy w tym materialistycznym świecie?”

W tym zdaniu nie ma nic złego. Bóg, mój Niebiański Ojciec chce, żebym był szczęśliwy, lecz czym jest szczęście w Bogu, w boskiej świadomości? Szczęściem w Bogu jest nasze prawdziwe jestestwo, nasze wewnętrzne życie, a nie żądza posiadania czegoś, chęć bycia kimś w materii… Szczęście w Bogu to nie materializowanie dla wygody moich człowieczych marzeń, aby mnie wiodło się dobrze na Ziemi.

Niebezpieczeństwo ukryte w metodach „pozytywnego myślenia” polega na tym, że metody te rzeczywiście mogą przynieść wyniki, jednak nie prowadząc człowieka do rozpoznania
- w jaki sposób i dlaczego znalazł się w przykrej dlań sytuacji,
- co ona chce mu powiedzieć i
- jakie nauki ma z tego doświadczenia wyciągnąć?!

Kto nie rozpoznaje poczynionych przez siebie błędów, ten też nie może ich żałować, a zarazem nie może niczego naprawić.

Ponieważ nie zna popełnionych przez siebie błędów, dlatego będzie je stale powtarzać. Oznacza to, iż pozostają one nadal w duszy, a jej obciążenie rośnie. To nie jest Boska wolą. To życie w pętli czasu.

Rezultatom tych metod nie można jednak zaprzeczyć. Ale… Kto i dlaczego je rozpowszechnia? Czyż nie są to te siły, którym zależy na tym, żeby powstrzymać człowieka przed nawróceniem się, przed skierowaniem się do wewnątrz i wstąpieniem na drogę wiodącą z powrotem do Boga? Samo tylko używanie słowa „Bóg” jeszcze nigdy nie zbliżyło człowieka do Boga, do utraconego, naturalnego stanu świadomości, do zdrowia. Wie o tym każdy duchowny. Skoro więc życzenia człowieka ze względu na jego pozytywne myślenie zostają spełniane, to mamy tu do czynienia z innymi siłami, jakie tutaj działają. Przyjrzyjmy się przez chwilę miliarderom i trylionerom…
Dalszym efektem ubocznym są więzy wytworzone z tymi przeciwnymi Bogu, a więc naturalnemu życiu siłami, które pomagają pozytywnie myślącemu człowiekowi w zdobyciu sukcesu, sławy, reputacji i rangi w tym świecie. Eminencje, ekscelencje, liderzy, autorytety, ba, nawet święci!
Bóg daje bezinteresownie; jego przeciwnik - nie. To zaś, co na chwilę daje, to trzeba mu oddać do ostatniego grosza. Kiedy? Czasem jeszcze w tym życiu, czasem potem, w sferach astralnych, albo w następnym życiu.
Prawdziwe pozytywne myślenie jest bezinteresownym myśleniem. Jeśli nałożyłem moje życzenie na falę Boskiej Woli, to otrzymam to wszystko, co jest dla mnie faktycznie dobre – dobre dla mojego duchowego rozwoju, a nie tylko dla wygody na planie materii.


Już grecki filozof, Heraklit z Efezu (ok. 535- 475 p.n.e.), tu namalowany przez Johannesa Moreelse, załamywał ręce nad materialistycznym światem przewidując jego przyszłość i ostrzegał:
„Nie jest dobrze, gdy ludzie mają wszystko, czego tylko chcą”.

Ale dlaczego? Co w tym złego, że człowiek może kupić sobie wszystkie, czego dusza zapragnie, że jest poważany ze względu na swoje bogactwo, że ma władzę… Co w tym złego?

Żyjący w takim stanie świadomości człowiek nie myśli już nawet o znalezieniu drogi z powrotem do swojego prawdziwego jestestwa, do swojej prawdziwej istoty, która w swej naturze jest Boska.


Czy tego sobie życzysz?
Czy nie tęsknisz już/jeszcze o powrocie do domu?

21 komentarzy:

  1. Panie Romanie!Po raz kolejny, doznaję wewnetrznego spokoju za Pana przyczyną., poniewaz nijak nie znalazlam ani siebie, ani szczescia, ani tez spokoju mając wszystko co mozna miec.Zaczynam osiagac wszystko to co do szczescia jest nam(duszom) potrzebne dopiero teraz,gdy wszystko porzucilam , z powodu najzwyklejszej utraty zainteresowania materializmem., ktory na pewnym etapie mojego zycia pojawil sie i to nie bez powodu(tragiczne przezycia).Pozdrawiam z wdziecznoscią. Maria

    OdpowiedzUsuń
  2. Paweł Siepsiak Upadliśmy w materię.

    Możemy w niej błądzić pływając w niej jak w wielkim oceanie. Pływając coraz sprawniej i sprawniej, szybciej i szybciej ale nigdzie nas to nie zaprowadzi jak tylko do utraty sił w błędnym kole działań.
    Możemy jednak płynąc w niej, płynąc do brzegu którym jest miłość. Możemy nadać jej taki strumień w którym będą mogli i znaleźć się inni. W życiu, w stanie w którym jesteśmy też w części materialni mając ciała jako mieszkania duszy (jak jedność przeciwieństw, jak yang i yin) nie chodzi o to aby im zaprzeczć i aby zaprzeczać ciągle materii żyjąc jak asceci czy biczownicy, ale żeby przetransformować ją w miłość nadać jej właściwy kierunek. Być jak torus. Traktować materię nie jako daną tylko dla siebie ale i dla innych po to aby w jej strumieniu mogli kierować się do Boga. Perspektywa książki wydanej najpierw na amerykańskim gruncie odpowiada oczywiście zaspokojeniu pragnień "przysłowiowego amerykanina" (wytresowanego w kulcie american dream) gdzie sława, pieniądze, władza są "wszystkim". To oczywiście błędna perspektywa. Zasadę rezonansu, realizacji intencji, która jest w tej książce dobrze opisana i przynosi rezultaty powinno się jednak opatrzeć wcześniej miłością do Istninia-Boga i ludzi i traktować ją jako technikę nie we własnym interesie lecz w interesie wszystkich. Romanie według mnie powinien nadejść czas nowych miliarderów (miliarderów w duchu i w materii łącznie). Pozdrawiam Cię gorąco Paweł
    PS
    Jeżeli już bo są lepsze dzieła to po książkę tę powinni sięgać tylko Ci dla których zachcianki doczesności są niczym a wieczność jest wszystkim (a lekturę tą traktować jak technikę i umiejętność wyjaśnienia innym jaki niesie w sobie podstęp).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielebny JM wyczuł, czego ozekują od życia zniewoleni, niewielebni ludzie czujący się nieudacznikami porównując się z takimi mistrzami "pozytywnego myślenia" jak m.in. bracia Rockefeller, rodzina Rotschildów, wikary Pana Boga na Ziemi... Podstęp i postęp ida w parze. Trzeba być ostrożnym, żeby nie pomylić się.

      Usuń
  3. "Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, (Jezus) odpowiedział im: Królestwo Boże nie przychodzi w sposób dostrzegalny; Nie będą mówić: Oto tu (jest), albo: Oto tam. Bo Królestwo Boże jest wewnątrz was." /Ewangelia Łukasza 17,20-21 Biblia/ i pokazał drogę do Niego. Myslę często o powrocie do Domu Ojca. Wierzę, że gdy opuszczę ziemskie ciało, pójdę się tam i pozostanę na zawsze.....

    OdpowiedzUsuń
  4. "Tylko niewielu ludzi wierzy albo wie, że Boska Świadomość, Duch Boży żyje w nich samych"
    Jest to pozytywna myśl? Negatywna myśl? Prawdziwa myśl? Zdrowa myśl? Iluzja? Pycha?

    Jeżeli tak jest, a wierzę, że jest, to twierdzenie np. Kena Wiblera w książce "Niepodzielone", że nie ma zewnątrz i wewnątrz jest wysoce prawdopodobne, ponieważ Boska świadomość nie ma granic.

    W świecie zewnętrznym poszukujemy nie tylko bogactwa, rzeczy materialnych , jedzenia, partnera itp. ale też innych rzeczy, również lekarzy, uzdrowicieli , szamanów itp.
    Jeżeli wszystko jest w nas, to dlaczego szukamy lekarza na zewnątrz? Dotyczy to również Pana i urządzenia, które Pan proponuje:) Co nas leczy? Co nas uzdrawia? Co sprawia, że nie chorujemy? Czy leczyć musimy Boską świadomość? Chyba nie. Co zatem leczymy?

    " Tak więc sprytne głowy wymyśliły, że można oderwać częściowe aspekty z Boskiej Mądrości i użyć ich dla uzyskania własnych korzyści"

    Czy oferowane przez Pana leczenie nie łapie się na to? Przecież korzystamy nawzajem z siebie, czy to w sensie duchowym, czy energetycznym czy materialnym.

    Tak sobie nieraz myślę, że wszyscy sprzedajemy sobie nawzajem iluzję w postaci różnych prawd i twierdzeń, a pewnie wszystko po to, że to z czym rezonujemy przychodzi do nas lub my przychodzimy do tego.

    No, pomijam tutaj jakieś niezbite dowody naukowe, ale biorąc pod uwagę rozwój nauki, okazuje się że to, co było prawdą wczoraj, jutro nią być nie musi.

    Co prawda zarówno myślenie pozytywne, jak i negatywne jest pewnie ciągle obecne w naszym zyciu, choćby ze względu na dualność.
    Jak słynne powiedzenie - optymista wynalazł samolot, a pesymista spadochron. Pewnie dla naszego zdrowia i samopoczucia, biorąc pod uwagę, że myśl jest formą energii, najlepsze będzie zdrowe myślenie, co szeroko propaguje np. terapia Simontonowska.

    W książce " Sekret" jest pewien szczegół, który jest jednak słabo uwypuklony - subtelne przechodzenie " myślami" z wewnątrz na zewnątrz i odwrotnie.
    Zgadzam się z Panem, że pozytywne myślenie dobrze się sprzedało, a co niektórzy dobrze na tym zarobili. Wielu ludzi nie może na stare wzorce i schematy myślenia nałożyć nowych oferowanych pozytywnych myśli.

    Kiedyś bardzo mi się spodobało, gdy u Osho przeczytałam- a co jest złego w tym, że jeżdżę rol-roysem, a nie zamęczam osiołka. Pewnie nie był to przytyk do Józefa i Jezusa, ale jakaś forma zgody na cywilizacyjny postęp i wygodę.

    Oczywiście można być nawet szczęśliwym żebrakiem, ale ja takiego nie znam.
    Strawa duchowa smakuje zazwyczaj dopiero wtedy, gdy fizyczny głód jest zaspokojony.

    Czy niesione przez nas negatywne programy poznajemy z pomocą innych?
    Jeżeli niesiemy negatywne programy, to oznacza, że mamy również pozytywne programy? Czy taki pozytywnym nie jest Boska świadomość? Czy to nie jest zwykły spór o słowa? O nazwy? A pozytywne myślenie jest tylko chwytem marketingowym?
    Rozpoznanie negatywnych programów i zamiana ich na pozytywne programy nie jest niczym niewłaściwym. Oczywiście nie jest to takie łatwe i proste, jak autorzy pozytywnego myślenia obiecują.

    " Prawdziwe pozytywne myślenie jest bezinteresownym myśleniem. Jeśli nałożyłem moje życzenie na falę Boskiej Woli, to otrzymam to wszystko, co jest dla mnie faktycznie dobre – dobre dla mojego duchowego rozwoju, a nie tylko dla wygody na planie materii"

    Bardzo dobrze jest to ujęte. Jednak zastanawiam się, jak to ma się do tego, że dano nam wolną wolę? Myślę, że Jeżeli jesteśmy komórką w Boskiej świadomości, chodzi zatem nie tylko o dobro dla nas, ale o dobro ogółu, czymkolwiek by ono nie było. Chyba pora, abyśmy jako ludzkość sobie również to uświadamiali, że trudno być szczęśliwym w swoim wnętrzu, jak "obok sąsiadka głodna, a jej mąż popełnił samobójstwo, a ona sama choruje bardzo mocno".
    Czym jest ta Boska świadomość? Ten Duch Boży w nas? Bezwarunkową miłością ? Bezwarunkową pomocą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tylko w temacie "wolnej woli", bo nie mogę już tego znieść, że wszędzie nas tym karmią. A w rzeczywistości każdy normalny podręcznik psychologii uczy, że DANIE KOMUŚ WOLNEJ WOLI, TO NIC INNEGO JAK UNIKANIE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA CZYJEŚ DZIAŁANIA I PRZERZUCENIE JEJ NA TEGO KOGOŚ. Czyli reasumując dając dzieciakowi ogień i mówiąc mu masz wolną wolę, uciekam od odpowiedzialności za to co on z tym zrobi i mam czyste rączki gdy np. coś akurat spali. Dla mnie tak się ma sprawa w temacie działań na tym świecie poniżej jakichkolwiek granic moralnych i braku ingerencji jak to się mówi, Wszechmogącego i Wszechwiedzącego zarazem. Może za bardzo to uprościłem, ale takie jest moje zdanie w tym temacie. Pozdrawiam Borys

      Usuń
    2. Tyle, że pojęcie wolnej woli wprowadziło chrześcijaństwo, a nie psychologia. Jest to głównie idea religijna, a nie psychologiczna. Napisałam o wolnej woli w kontekście woli Boskiej powołując się na na cytat Pana Romana. Patrząc na ten kawałek okrutnego świata, to faktycznie można by pomyśleć, że jak ktoś ma życzenie ( wolę ) zgwałcić np. kobietę, zamordować, to Bóg nie ma nic przeciwko, ponieważ nie ingeruje. Jak ktoś chce sobie odebrać życie, to też nie zabrania. Idąc tym tokiem rozumowania można nawet przypuszczać, że Boga nie ma. Może i nie ma...
      Bo trzeba być sadystą, aby pozwalać na takie rzeczy. O co innego mi chodziło niż dyskusja o Bogu .
      Było o pozytywnym myśleniu, które Pan Roman zdefiniował jako bezwarunkowe myślenie.
      Odpowiedzialność, też ciekawe zagadnienie. Czy, jak sklepikarz sprzedaje gumę do żucia, to powinien brać odpowiedzialność za to, że dzieciak przyklei ją komuś do włosów itp? Czy jak sprzedają noże, to sklepikarze powinni brać odpowiedzialność za to, że ktoś nim kogoś zabije, zamiast kroić sobie chleb?
      Czy motyl ma być odpowiedzialny i nie powinien trzepotać skrzydłami, bo może spowodować lawinę?
      Jest jeszcze pojęcie dojrzałości i świadomości, a człowiek uczy się poprzez wpływ wychowawczy i wzorce kulturowe, społeczne. Jeżeli jesteś dojrzały, odpowiedzialny, świadomy, to małemu dzieciakowi nie dasz ognia, ale komuś kto tego potrzebuje pewnie już tak. Obawiam się jednak, ze Bóg ma w dupie co się dzieje w materialnym ( fizycznym) świecie, ponieważ nie jest to dostojny starzec przeciwko, któremu można zgrzeszyć.

      Może nie warto mieć pretensji do Boga? Tylko do ludzi? Do siebie? To jest chyba wzięcie odpowiedzialności za siebie i za to co robimy i jak wychowujemy dzieci. Prof. Jerzy Vetulani twierdzi, że moralność mamy wpisaną w mózg.

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

      Usuń
    3. Ale zgadzam się w całości z tą wypowiedzią ... trudno mówić zwłaszcza osobie która czuje, aby zamykając oczy i powtarzając jakąś mantrę czuła się dobrze, wiedząc że za oknem ktoś głoduje, cierpi czy doznaje jakiegoś gwałtu ... tłumacząc sobie, że ten ktoś pewnie ma jakieś doświadczenie do przerobienia, :) A kwestia wolnej woli to pomijam kwestię kto wprowadza, ale JAK PISAŁEM PSYCHOLOGIA MA NA TO TAKĄ ODPOWIEDŹ NIEZALEŻNIE CZY JEST O TYM MOWA W KOŚCIELE CZY KONGRESIE USA i jest to celowe i świadome przerzucanie odpowiedzialności na drugą stronę :)
      A co do pozytywnego myślenia to wiadomo że lepiej myśleć pozytywnie niż wiedzieć wszystko w czarnych barwach, JEDNAK JAK ZAWSZE WE WSZYSTKIM NALEŻY ZACHOWAĆ HARMONIĘ ...
      Także wszystkiego najlepszego dla Wszystkich!

      Usuń
    4. Helena Zarzecka
      napisała :
      "Obawiam się jednak, ze Bóg ma w dupie co się dzieje w materialnym ( fizycznym) świecie,..."

      Widzę to bardzo podbnie Heleno.
      Dodałabym nawet , ze ma w głebokim poważaniu także to, co dzieje się nawet i w całym Wszechswiecie i wszędzie tam,
      gdzie jest.
      Człowiek to bardzo złożona istota,
      można jej wmówić wiele, a nawet jeszcze więcej.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Z całego serca dziękuję za ten wpis :) Bardzo mi pomógł i jestem pod dużym wrażeniem mądrości z niego płynącej. Pan Roman jest wspaniałym człowiekiem , który w odpowiedniej chwili pojawił się w moim życiu !

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Romanie, a co Pan przy tym wszystkim na to ... zapożyczone z netu - Nie ma żadnego Boga. Jeśli by istniał, to byłby największym skurwysyńskim sadystą, jakiego można sobie wyobrazić. Jego świat to poligon męczarni, gdzie przeprowadza swoje chore eksperymenty na cierpiących w chorobie istotach, patrząc, kiedy w końcu popełnią samobójstwo. Cierpienie to jest podwójne, gdyż istoty te są obdarzone silną chęcią życia i przetrwania jednak poddane torturom choroby nie wytrzymują i muszą zadziałać wbrew sobie, zabijając siebie, co wiąże się z cierpieniem psychicznym i często dodatkowym silnym bólem fizycznym. Rocznie więcej ludzi ginie, popełniając samobójstwo, niż w wyniku morderstw i wojen razem wziętych. Rokrocznie własnymi rękoma próbuje się zabić od 20 do 60 mln osób, ostatecznie umiera ok. 1 miliona. Co 3 sekundy ktoś na świecie podejmuje próbę samobójczą, a co 40 sekund ktoś wskutek tego umiera. I tak rok po roku... Poza tym, np. taki szczegół: co roku umiera na raka 9 milionów dzieci poniżej 5-tego roku życia. Rok po roku... itd. Czy to może być świat stworzony przez kochającego boga? Całkowita ilość cierpienia na rok w świecie przyrody jest poza jakimikolwiek sensownym pojęciem. Podczas minuty, którą zabiera mi złożenie tego zdania, tysiące zwierząt są pożerane żywcem, wiele innych ucieka w trwodze o swoje życie trzęsąc się z przerażenia, inne są z wolna pożerane od wewnątrz przez pasożyty, tysiące osobników ze wszystkich gatunków umiera z wygłodzenia, pragnienia czy choroby. Wszechświat, który obserwujemy, ma dokładnie takie cechy, jakich oczekiwalibyśmy od niego gdyby w swych fundamentach nie miał projektu, celu, zła, dobra, niczego prócz bezlitosnej obojętności. Pozdrawiam Borys

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wdaje sie w polemike.Jednak chce zamiescic krotki tekst ktory zostal wypowiedziany przez Neal Donald Walsch otrzymujac od Boga wiadomosc dla swiata:

    "You' ve got me all wrong".

    Zamieszczam link do filmu dla chetnych aby obejrzec.
    https://www.youtube.com/watch?v=WsKqQTobHWY
    Jeszcze krotki tekst na temat Walscha.
    Neale believes that everyone is having conversations with God all the time, and that the question is not: To whom does God talk? The question is: Who listens?

    His own decision to listen and to articulate God’s messages changed his whole life, and he believes the world would change overnight if only a fraction of its people embraced God’s most important message of all: You’ve got me all wrong. This is also the tagline to his latest book, “God’s Message to the World: You’ve got me all wrong.

    Aloha!!!
    I

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak....przeczytałam wiele książek na temat tzw. pozytywnego myślenie. Obejrzałam kilka filmów i zachłysnęłam się, na krótko !
    W głębi duszy zawsze czułam, że to nie tak, że to pewien rodzaj kłamstwa, bo w konfrontacji ze swoim wnętrzem okazywało się, że siebie nie oszukam....że nie zawsze chce mi się śmiać, i że przeżywam bardzo różne nastroje, niekoniecznie tylko fajne.
    Dziękuję za Twoje słowa, które rezonują ze mną i z tym co czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wy naprawdę nie potraficie pojąć większości tych książek z LoA.

      Usuń
    2. Cieszy nas ogromnie , ze Ty pojęłas.

      Usuń
  9. Tutaj jest Uaktualnienie do wczesniejszych przekazo bo powstaly bledy... Radze sie zastanowic .. Aha mamy rok 2011
    https://www.youtube.com/watch?v=PMYX2na2Xk4&list=PL14AFGt7awNpGVf0JRiqkvunCf0dr4Sou

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę na ten temat i w podobnym klimacie mówił też Pan Piotr Listkiewicz w swoich pogadankach na YT.

    OdpowiedzUsuń
  11. 1/ Bóg", czyli nasz duchowy Stwórca nie ma dupy, bo jest czystym duchem, a my po zdjęciu z siebie "ziemskich szat" także - na Jego obraz i podobieństwo - nie będziemy mieli dup. Tak więc Bóg nie ma niczego ani nikogo w dupie.
    2/ Bóg zadbał o to, żeby uaktywnić u zainteresowanych, czyli u tych którzy proszą Go o przebudzenie trzecia helisę DNA i ten proces jest w toku. Nie u wszystkich ludzi, a tylko u tych, którzy świadomie o yo prosili i odpowiednio do tej prośby żyją i postepują. Wniosek: to ludzie mają w dupie Stwórcę, Jego prawa i bliźnich (co zaświadcza historia).

    OdpowiedzUsuń
  12. Bóg Jest,zawsze był...To my oddalamy się od Boga w dorosłym świecie zepsutych zabawek!To tak jakby zapalić Święte Zioło i zapić wódką...tak bezcześci się dobre Jego imię.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspanialy post to jest wlasnie dzisiejszy trend ( moda ) , darzenie do materjalnych zpotrzebowan czyli zamydlanie ludziom oczy glupotami aby nie mysleli wlasnie o powrocie do wewnetrznego jestestwa swiadomosci .

    OdpowiedzUsuń