Roman

Roman

czwartek, 23 lutego 2017

WZRASTAJĄCE ZGĘSZCZENIE BOSKIEGO ETERU

WZRASTAJĄCE ZGĘSZCZANIE SIĘ UPADŁYCH ISTOT  -  KOSMICZNA TRAGEDIA W TOKU 

Na podstawie moich notatek z wczesnych lat 1980

*  *  *  


[…] W następstwie postępującego odgraniczania się od Wiecznego Ducha, czyli od wymiaru uniwersalnej Boskiej Świadomości, istoty starające się zrealizować sprzeczny z Boskim Prawem swój własny plan pod przywództwem serafina Satany, pozbawiły się tym samym możliwości nastawiania się na magnetyczne siły, czyli na prawa Wszechenergii.

Ich duchowe, subtelne ciała zaczęły mętnieć i zgęszczać się. Czysta pierwotna materia, niebiańskie, nieważkie planety odpychały teraz dzieci buntu. Gdy w ich eterycznych ciałach pojawiły się dalsze zmiany, jeden z niebiańskich książąt, anioł chroniący elementarną siłę Boskiej Woli, wtrącił się w ten zapoczątkowany proces upadku z postanowieniem usunięcia ze światów niebiańskich nieposłusznych i buntujących się przeciw Boskim Prawom dzieci Bożych, które nie mogły już dłużej być utrzymywane przez siły czystego, eterycznego Stworzenia.

Gdy niegdyś czyste dzieci Boże opuściły czyste nieba, Prasiła przyciągnęła bliżej siebie wszystkich siedem podstawowych nieb.
Co to znaczy?
To znaczy, że Pracentralne Słońce, Wszechduch dokonał częściowego oddechu. Ponieważ z powodu sprzecznego z Boskim Prawem rozszczepienia czystych części planet i odejścia z nieba dzieci upadku, zmniejszyły się siły w czystych światach zgodnie z Prawem, należało stworzyć w Pracentralnym Słońcu, równowagę sił, proces który zostanie poniżej wyjaśniony. Stało się to dzięki częściowemu wdechowi Wszechducha, przez co znowu stworzono równowagę oraz zgodny z Prawem stosunek do Boskiej Wszech-Prasiły.

W celu lepszego zrozumienia:

Gdy na dwóch szalach wagi leży ten sam ciężar, to waga ta utrzymuje równowagę. Gdy jednak na jednej szali zmniejsza się masa, to zarazem zmienia się równowaga. Do takiego procesu nie można dopuścić w Królestwie Bożym.

Pracentralne Słońce działa na jednej szali, zaś dzieci Boże, słońca i światy na drugiej. Obie siły muszą utrzymać i dbać o równowagę. Równowaga utrzymywana jest z jednej strony przez Pierwotne Centralne Słońce, a z drugiej strony przez dzieci Boże, słońca i światy. Zakłócenie tego stosunku oznaczałoby rozwiązanie Wiecznego Stworzenia.

Z powodu stałej rozłąki z Wszechduchem i z powodu wzrastających obciążeń dusz, powstałby tak zwany stosunek wywrotny, bowiem zgęszczona struktura osiągnęłaby z biegiem czasu nadwagę. Działalność Wszechducha coraz bardziej zmniejszałaby się, aż w końcu wygasłaby zupełnie, ponieważ Wszechduch nie podporządkuje się woli zbuntowanych sił. Oznaczało by to rozwiązanie wszelkiego bytu, wszelkiego istnienia, albowiem każda istniejąca forma może żyć tylko dzięki Wszechsile, czyli Wiecznej Inteligencji.

Wieczna Inteligencja, Praduch zrównoważył więc w Czystej Nieskończoności siły, przyciągając bliżej siebie czyste niebiańskie światy. Gdy tylko oddzieliły się części słońc i światów, a niebiańskie istoty z powodu swych obciążeń opuściły czyste Królestwo - wówczas równowaga sił eterycznych została zachwiana.
W następstwie aktu samowoli dzieci upadku, które samowolnie wybrały sobie separację od Wszechducha - siły eteryczne musiały zostać zrównoważone i d
latego Wszechduch przyciągnął do siebie płaszczyzny niebiańskie, dzięki czemu ustanowił na powrót zgodny z Prawem stosunek duchowych mas oraz właściwą równowagę w stosunku do swojej prawiecznej siły, do Pracentralnego Słońca.

Tym samym wokoło czystego nieba utworzył się Mur Promieniowania. Ta duchowa eteryczna siła, która obecnie otacza Wieczne Niebo, jest zarazem wiecznym Prawem - Wszechduchem. Ten niebiański, absolutny Mur Prawa może być sforsowany tylko przez znajdujące się w drodze powrotnej do domu i Wiecznej Ojczyzny istoty, które same stały się absolutnym Prawem, albowiem struktura ciała eterycznego czystej istoty duchowej jest esencją czystego Stworzenia, a dlatego absolutnym Prawem samym w sobie, co znaczy, że czyste istoty są Prawem z Prawa Wszechojca, jakim dzieci upadku muszą się stać znowu, żeby móc przejść przez Mur Światła.

Gdy tylko zbuntowane istoty opuściły Królestwo Czystości, natychmiast były przyciągane odpowiednio do swej wibracji przez te części planet (teraz już częściowe planety), które oddzieliły od duchowych praświatów z pomocą przemieniania i przemieszczania duchowych rodzajów atomów.

Żeński anioł, serafin Satana znał sposób działania wiecznych praw Twórczej Wszechsiły, ponieważ sam to działanie przeżył i jako negatywna siła częściowa sam przyczynił się do jej powstania. Wiedział więc też jak Wszechduch tchnął i ożywił te duchowe rodzaje atomów, aby mogły powstać duchowe słońca i duchowe światy.

Upadły anioł, który zuchwale zapragnął być Bogiem, nazwał siebie Lucyferem, czyli nosicielem światła. Dzięki swojej duchowej wiedzy, Lucyfer nawiązał kontakt z Prasiłą, z Wiecznym Prawem. Pod przewodnictwem Lucyfera służące mu upadłe istoty zmieniały siłą swoich uczuć coraz bardziej skład znajdujących się w ich częściowych planetach pięciu duchowych rodzajów atomów.

Satana, upadły anioł, zwący siebie Lucyferem użył swojego całego potencjału duchowego. Wiedział bowiem, którą część czystego nieba i kiedy ożywiał Swoim tchnieniem Wszechduch i jak można zmieniać i przemieszczać pięć rodzajów duchowych atomów, żeby za każdym tchnieniem czystej sfery niebiańskiej móc przyciągnąć znajdujące się także poza murem prawa części planet i duchowe siły Wszechducha, aby je potem przemienić wedle swojej woli.

Ponieważ wielki Jeden-Jedyny, Twórca wszelkiego bytu, tchnął we wszystkie swoje dzieci absolutnie wolną wolę, dlatego też pozwolił Swoim przewrotnie działającym dzieciom przetrwać. Jako wszechwiedzący, wszechobecny duch zna zakończenie procesu upadku.

I tak upadłe sfery podczas każdego wydechu Wszechducha, który Swoim tchnieniem ożywiał to tą, to znów inną płaszczyznę nieba, przyciągały z Praświatła duchową siłę życia. Wszechduch zaś darował im dobrowolnie część Swojej eterycznej - o wysokim potencjale - siły. ON, Wszechwiedząca, Wieczna Inteligencja - wiedział, że kiedyś WSZYSTKIE Jego dzieci znajdą znowu drogę powrotną do Ojczyzny, do domu i dlatego darował im - mimo ich sprzecznego z Jego Boskim Prawem działania - część Swojej energii Miłości.

Zbuntowane, działające samowolnie istoty wyciągnęły w tej sytuacji wniosek, że pokonały jednak Wszechducha.

W chwili, gdy Wszechduch wdycha, wszystkie duchowe, stworzone formy wchodzą w stan spoczynku. Także i w tej fazie cyklu upadły anioł wykorzystał swoją Boską wiedzę i przy każdej tego rodzaju okazji pobierał energię z Wszechducha.

Lucyfer zmienił i przemieszczał stale duchowe rodzaje atomów w oderwanych z wymiarów Czystości części planet, tak że umożliwił sobie w ten sposób - częściej niż to było możliwe wedle wiecznego rytmu Prawa - pobieranie energii duchowej z Wiecznej Boskiej Prasiły. Z powodu tych przyspieszonych procesów tworzyły się szybciej niż w periodycznym cyklu dalsze słońca i upadłe planety.

Zbuntowany, najwyższy anioł żeński działał sprytnie: swą szczególną uwagę skierował na skradzione, oderwane części duchowych słońc i w nich dokonywał jeszcze większych przemieszczeń i przemian duchowych rodzajów atomów. Tym sposobem rodziły te oderwane - a teraz zgęszczone już - części czystych światów coraz więcej nowych planet - tym bardziej, że odbierały z powodu przyspieszenia energetycznych procesów więcej niż normalnie Prasiły. Gdy tylko utworzył się nowy częściowo-materialny system słoneczny i gdy ten wystarczająco się ustabilizował, natychmiast zostawał zamieszkiwany przez coraz bardziej zgęszczające się upadłe istoty.

Z powodu ich nieprzerwanej aktywności w tworzeniu nowych słońc i światów, upadłe istoty duchowe nie zauważyły, że także ich własne ciała, a więc ich stopień zgęszczenia stale przybierał na sile, przez co też jeszcze bardziej oddalały się od Wszechducha i Jego zasad i praw.

Bóg, nasz Ojciec, jak już objawiłem - nadal utrzymywał Swoje dzieci, a te wierzyły, że pokonały Boga z Jego wyrozumiałością i dobrocią.

Gdy zgęszczenie eterycznego ciała Lucyfera wzmagało się coraz bardziej, wówczas nie było już możliwym swobodne zmienianie i przemieszczanie duchowych rodzajów atomów we wszystkich słońcach i światach, które odprysnęły od Pramaterii. Zdolność jej ducha oraz jej zwolenników malała w miarę wzrastania ich przewrotności i gęstniejących ciał.

W końcu Satana i jej zwolennicy musieli stwierdzić, że możliwość samowolnego pobierania pierwotnych sił z Prasiły małała dla nich coraz bardziej i bardziej. Zgodnie z ich siłami uczuć i stopnia zgęszczenia ich duchowych ciał, istniała dla nich jeszcze możliwość odwiedzania wszystkich stworzonych przez nich częściowych systemów słonecznych aż do Muru Światła. Wciąż jeszcze mieli możliwość w swoich ciałach eterycznych udawać się na wszystkie upadłe planety, a więc nie byli ograniczeni w stworzonym przez siebie i dopuszczonym przez Boga, przez Prawo, terytorium.

W końcu jednak z powodu stale wzrastającego zamroczenia ich eterycznych ciał nie byli już w stanie odwiedzać sfer graniczących z Murem Światła. Z powodu swego stopnia zgęszczenia nie mogli już pobudzać tak mocno sił napędowych swojej struktury duchowej - przynajmniej na tyle, żeby przyciągały ich do siebie wyżej drgające światy.

Istoty żyjące na wyżej drgających planetach upadku rozpoznały ograniczenie swoich braci i sióstr, których ciała drgały niżej niż ich planety mieszkalne, na których przebywały dzięki ich czyściejszemu jeszcze sposobowi odczuwania i myślenia.

Wiele z tych istot postanowiło dlatego nie zgęszczać się już bardziej i przestrzegały Prawa Bożego przynajmniej na tyle, żeby móc pozostać na swoich mieszkalnych planetach.

Dzięki sztuce przekonywania Satany, pewna część tych wysoko drgających istot upadku przeszła jednak na stronę lucyferian. Inne istoty z kolei rozpoznając swoje ograniczenie jako ostrzeżenie Ducha Bożego zaczęły żałować swego lekceważenia Boskich Praw i stopień po stopniu nawracały się dzięki starannemu oczyszczaniu się i skierowywaniu ciała eterycznego  p o n a d  wysoko drgające światy upadku na Rejon Światła. Gdy tylko doskonale oczyszczone siły eteryczne przeszły przez Mur Światła, ten zmieniał się dzięki równoważącej sile Wszechducha.


13 komentarzy:

  1. Piękny tekst i bardzo treściwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to nie czasem opis historii naszego świata. Upadek Atlantydy, Lemurii, Mu aż do naszego obecnego poziomu ujętego w ostatnim akapicie?
    Jak rozpoznać Satana? Kusi materią i wszelkimi rozkoszami związanymi z władzą. Jak rozpoznać Lucyfera? Kusi rozkoszami ducha i błędnie pojętą wolnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg. tego tekstu Satana i Lucyfer to ta sama postać. Nie czytasz uważnie.

      Usuń
    2. To jest ta sama postać, nawet Bóg Wszechduch to także ta sama postać co Satana i Lucyfer. Postać Ta posiada jednak różne imiona i te imiona służą do rozpoznania sposobów przejawiania się i działania. W najgłębszej istocie nie ma różnic pomiędzy Diabłem, Bogiem i Człowiekiem, to jest Jedno objawiające się jako wielość zgłębiająca sama siebie.

      Usuń
    3. Wacku Poacku - taki poglad jaki przedstawiasz reprezentuja Illuminaci. Glosza ze Szatan I Stworca sa tym samymm. Nie sadze ze tak moze byc. Absolut jest absolutem poza ktorym nie moze istniec nic innego niz on sam a zatym Satana jest zaleznym od niego. Natomiast Absolut moze istniec bez Satana. Inaczej mowiac swiat dualny jest uwarunkowany od Absolutu ale Absolut jest wolny od swiata dualnego to znaczy swiata w ktorym istnieje Dobro I Zlo

      Usuń
    4. Wszechduch nie jest identyczny z Sataną.

      Usuń
  3. @Jacek38
    Tak zgadza się, to można na różny sposób odczytać, również taki który prowadzi do relatywizmu i nihilizmu jednak ja tego nie chciałem powiedzieć.
    Warto pamiętać o podstawowych zasadach logicznego rozumowania. Absolut może być paradoksem, czyli może zawierać w sobie zło a jednocześnie być wolnym od zła, bo wychodzi poza ramy naszego rozumowania i logiki, jest Omnipotencją więc Mu wolno być niepojętym dla nas. Nam ludziom jednak dana obecnie jest tylko logika której wyrazem jest język i pojęcia, dlatego od strony logicznej wszelkie zło, niedoskonałość jest częścią a nie całością, i tu genezą zła na wzór gnostycki byłoby bycie częścią Absolutu ale nie w swej istocie i z zasady ale z własnego wyboru tożsamości. Innymi słowy - jeśli lewa ręka nie wie co robi prawa ręka to nie mamy jeszcze problemu zła, bo jest się tylko wykonawcą działania Wszechducha który napędza te ręce. Jeżeli jednak się utożsamimy z działaniem ręki, to zdefiniujemy to pod postacią jakieś idei i to będzie idea JA i ta tożsamość dostanie jakąś nazwę, nasze imię i tutaj wchodzimy w domenę zła, w obszar oddzielenia się od Absolutu, jesteśmy w nim, wewnątrz w świecie Demiurga. Z tej perspektywy istnieje tylko względne, ludzkie a nie uniwersalne dobro jako działanie zmierzające do wyjścia z tego obszaru, czyli ku ponownemu połączeniu naszej tożsamości z Absolutem (destrukcja lub indywiduacja Ego), a jako zło działanie zachowawcze, opierające się przemijaniu i śmierci (budowanie Ego). Szatan i Lucyfer to dwa różne imiona oznaczające dwie zwodnicze siły przeszkadzające w pokonaniu naszego Ego. Te imiona są częścią trzeciej, wyższej siły, Demiurga albo Jehova albo jak kto sobie tam nazwie, jest to siła oglądana z perspektywy Ego jako moc najwyższa, Bóg w religiach. Jeśli ktoś nie ma ego to nie wie co to znaczy Bóg a co to znaczy Szatan dlatego, że bez ego nie jest się przywiązanym do tego świata więc doświadcza się wszystko z perspektywy w której nie ma lęku śmierci bo nie ma straty po "straceniu" czegokolwiek na tym świecie bo się kocha cały plan Absolutu, bez marudzenia na cokolwiek, delektuje się tym co zostało przeznaczone.
    Istnieje tu jednak pułapka nihilizmu i relatywizmu, gdzie również nie ma ego ale w tym sensie, że się jest żywym trupem, bo nie ma i życia, jest się obojętnym i nie doświadcza się Absolutu a jedynie obserwuje się Absolut który się jawi jako pustka. Jest to największa pułapka i największe zło nie posiadające nawet imienia. W Edenie były dwa drzewa, życia i poznania, drzewo życia to przeżywanie tego tak jakim jest dane, drzewo poznania to tylko obserwacja życia a do obserwacji potrzebny jest podział na podmiot i przedmiot czyli ego.
    Jak nie wpadać w pułapki? Od tego zostało wymyślone słowo - mądrość - czyli Duch święty, jest to talent który karze nam przywiązać się do przywiązania, dbać o coś bez jednoczesnego utożsamiania się. Dlatego w Biblii mówi się, że grzech przeciwko Duchowi św. nie będzie wybaczony, bo jest on ignorancją i zobojętnieniem i prowadzi do największego nieszczęścia z możliwych. Cywilizacja jest tutaj wyrazem tego grzechu, bo jej bez ignorowania jakiś aspektów życia, budować się nie da.

    OdpowiedzUsuń
  4. A co do samej mądrości to warto też dodać, że zło i dobro nie posiada swojej istoty, jest jednie symbolem, czyli jak wir wodny nie po siada dna na którym gnieździ się oryginalna właściwość. My utożsamiając się z dobrem lub złe, przypisując to Istotom żywym, wpadamy w pułapkę genezy samego problemu, bo zaczęło się wszystko od ustalenia tożsamości, siła pierwotna stała się nieczysta w momencie utożsamienia się jako coś oddzielnego od Absolutu.
    Istoty są bardziej jak naczynie z farbą o przeróżnych kolorach które nieustannie się miesza i stara się uzyskać najlepszy, najczystszy kolor, najjaśniejszy. Nie jesteśmy więc wolni od zła w swej istocie a jedynie w staraniach i poszukiwaniach nasze siły woli pragną bardziej od innych wyzwolić się z nieczystości. Niestety nie mamy na to bezpośredniego oglądu aby ocenić ten progres i te starania dlatego oceniać innych Istot nigdy nie wolno, to zawsze jest błędne, tak samo jak ocenianie samego siebie. Można tylko ocenić samo działanie jako mądre lub głupie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo tego wszystkiego mam wrażenie , że jakby UFO nawet wisiało nad samą Warszawa ludzie by nawet tego nie zauważyli ludzkość jest w takim maraźmie , że nawet wisząc naocznie ludzie by tego nie widzieli nie chcieli by widzieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie nie zobaczą UFO bo nie ma żadnego UFO, kosmici i bogowie to jedno i to samo i są to projekcje naszej podświadomości i mogą to dostrzegać tylko osoby u których zachodzą odpowiednie procesy w psychice. Jeśli zbiorowa nieświadomość pójdzie w określonym kierunku to wszyscy zaczną dostrzegać wspólnie te same zjawiska. Na chwilę obecną rysują się tutaj dwa kierunki i prawdopodobnie nasz gatunek się kiedyś rozdzili (tak jak współczesne małpki mogą być ludźmi z Lemurii czy Atlantydy którzy poszli w innym kierunku), bo o UFO dyskutuje się tylko na zachodzie, tam gdzie jest internet i TV czyli w kulturze 1mld ludzi, a co z pozostałymi 6mld? Oni nawet nie wiedzą co to słowo oznacza, dlatego, że pojęcie kosmita i cywilizacja pozaziemska to są wytwory naszej kultury.

    Prawdopodobnie w przyszłości będą pojawiać się wybitne jednostki o wybitnych zdolnościach które będą interpretowały pochodzenie swoich mocy jako dar od kosmitów, ale w krajach z inną kulturą to samo zostanie zinterpretowane jako dar od bogów a w całkowicie zlaicyzowanej, wysoko technicznej kulturze będzie to nic innego jak kolejny spisek władzy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszytsko bardzo ładnie przewidujemy sobie przyszłość, snujemy plany, iluminowani nawet publikują SWOJE wizje na 2017 rok --> https://tajnearchiwumwatykanskie.files.wordpress.com/2017/02/the-world-in-2017-the-economist.jpg
    na których dziwacznie prognozują poza wiadomym chaosem morderczy wybuch jądrowy. Tak więc dobrze, aby każdy z NAS zdał sobie sprawę o czym szeptem mówią wojskowi stratedzy i czemu służyły liczne, ponoć wyłącznie zaplanowane jako bezsensowna eskalacja siły wypady ciężkich rosyjskich, wojskowych bombowców. Poniżej znajdziecie czym tak naprawdę zajmuję się piewcy ostatecznych rozwiązań -->https://youtu.be/oMv2oyL9A24
    O możliwych zastosowaniach tego projektu mówią tak zwyczajnie jakby opowiadali obejrzany w TV film !

    OdpowiedzUsuń
  8. https://liviaspacedotcom.wordpress.com/2015/09/14/wspolczesne-oblicze-polskiej-masonerii-czyli-jasnie-oswiecony-krzysztof-konstanty-radziwill-jako-krol-polskiego-ruchu-new-age/
    Ciekawe czy to kogoś zainteresuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Te historie są mi znane...

      Usuń