Roman

Roman

piątek, 10 marca 2017

UFO NAD BELGIĄ - KOSMICI CZY ZIEMIANIE?

Czy w 1989 roku Benelux odwiedziły inteligentne istoty pozaziemskie w swoich statkach kosmicznych, czy też istoty ziemskie w ramach "czarnych projektów" 
przeprowadzały testy technologii anty-grawitacyjnej? 

   - To pytanie zadaje sobie wielu ufologów trzymających rękę na pulsie tego rodzaju żywotnych wydarzeń dla tych, których ten temat z wiadomych względów interesuje i dla tych którzy "takie tematy" jak zjawisko UFO lekce sobie ważą.

   - 7 listopada 1989 roku, miasteczko Esneux w belgijskiej prowincji Liege  pojawiło się w centrum zainteresowania całego świata. Człowiekiem, który pamięta dokładnie ów poranek po dziś dzień jest posterunkowy Gerald Dekard. Ów policjant nie potrafi tego dnia zapomnieć, bowiem był to ten dzień w jego życiu, który zmienił stan jego świadomości raz na zawsze. Początkowo Dekard opowiedział o tym co mu się przydarzyło tylko kilku osobom, które uznawał za zaufane i oczywiście - co typowe dla większości Ziemian XX/XXI wieku - został wyśmiany. Ludzie ci uważali, że cała ta historia jest niewiarygodna. To bardzo wygodne podejście do spraw, które nie powinny pojawiać się w naszym matriksie i łatwiejsze niż zaznajomić się z faktami, a następnie je samodzielnie analizować. Przyzwyczajono nas, że od myślenia za nas są "autorytety" i "specjaliści"...

   - Jednak pracodawca pana Dekarda, belgijskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wysłuchało i dało wiarę jego zeznaniom, jednak nazwisko Dekard zostało utajnione. To ciekawy fenomen społeczny tolerowany na całym świecie. Naród wybiera sobie rządy, które za pieniądze podatników ukrywają pewne fakty przed wyborcami, prowadzą tajne projekty i okłamują opinię publiczną, która wyraża zgodę na takie traktowanie. Gerard Dekard długo pracował nad sobą, aby w końcu "wyjść z szafy" i odpowiedzieć na pytania dotyczące tego, co zaobserwował wieczorem, 7 listopada 1989 roku:
"Pamiętam wszystko dokładnie tak, jakby to się stało wczoraj. To był ciepły dzień późną jesienią, słońce już zaszło a ja spojrzałem w wspaniałe gwiaździste niebo. Pracowałem na posterunku granicznym przy autostradzie E40 w Lichtenbusch. Tego dnia nie było tyle pracy jak zwykle więc miałem czas wyjrzeć przez okno. Zawsze tak robię. Gdy nie jestem zajęty i mam czas, lubię patrzeć na gwiazdy. To mnie po prostu uspokaja i zawsze jest wręcz fascynujące. Ten ogrom wszechświata i miliony gwiazd... Nagle, chyba około 17-tej zauważyłem lecący nisko obiekt z dwoma lub trzema jaskrawymi reflektorami. Obiekt sunął cicho w odległości niespełna 500 metrów nad granicą".
Czarny, lecący trójkątny obiekt lecący 15 czerwca 1990 roku
nad Walonią podczas tzw. fali UFO nad Belgią.
Ktoś inny sfotografował podobny lub ten sam obiekt nad Petit-Rechain w dniu 4 kwietnia 1990 roku.
   - Dekard pomyślał, że obserwuje lecący helikopter, jednak obiekt leciał zbyt nisko i zbyt cicho. Obiekt sunął nad autostradą E40 w kierunku Eupen."Teraz już zdałem sobie sprawę z faktu, że to, co tam obserwowałem, było wyjątkowe. Wszystko wokół mnie uspokoiło się i zapanowała cisza. Ani żywej duszy wokoło. Nie było nikogo, komu mogłem pokazać ten lecący obiekt, który leciał jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie było słychać odgłosu silnika albo wirnika i ta cisza... Nie mam pojęcia jak ta >rzecz< była napędzana. W każdym razie obiekt ten był ogromny, przynajmniej wielkości boiska do gry w piłkę nożną". 

   - Na szczęście Gerald Dekard nie był jedynym i ostatnim świadkiem, który obserwował ten lecący obiekt tego listopadowego wieczora. Jego kolegom, Hubertowi von Montigny i Heinrichowi Nicoll pozostały również w pamięci wydarzenia z tego dnia. Ciarki przechodza im po plecach gdy wracają do tych wspomnień. Montigny i Nicoll patrolowali drogę N68 jadąc w kierunku Eynatten gdy Montigny zauważył  "plamę" po prawej stronie drogi: "To było jasne jak reflektory na stadionie piłkarskim. Nie pytajcie mnie, co to było; nie wiem, nikt nie wie po dziś dzień"

- Pytanie dotyczące tego, c o  dokładnie latało bezgłośnie nad głowami mieszkańców Belgii i Holandii w one dni frapuje i dzieli wielu badaczy zjawiska UFO aż do dzisiaj. Odpowiedź na to tak ważne pytanie chwilowo pozostaje w teczce opieczętowanej pieczęcią TOP SECRET.


- Badacze są jednak świadomi, że to, co świadkowie obserwowali w Belgii nie było odosobnionym przypadkiem. Ostatecznie te "latające trójkąty" nie narodziły się w belgijskiej strefie powietrznej. Raporty o trójkątnych obiektach latających były obserwowane już w 1950 roku, a nawet wcześniej. Więc co to jest, co lata nad naszymi głowami? Bo skoro UFO nie istnieje, to dlaczego poważne informacje trafiają do teczek uznawanych jako "ściśle tajny materiał"?


- Jaka tajemnica kryje się za tymi (nie tylko) trójkątnymi latającymi obiektami?
- Dlaczego pojawiają się one głównie po zapadnięciu zmroku?
Jakiego napędu używają?
- Czy na pewno mamy tu do czynienia z przybyszami z odległych galaktyk lub nadrzędnych wymiarów co jest nie na rękę władcom tego świata?
Poszukiwanie śladów "po kosmitach" w państwach Beneluksu trwa: W związku z licznymi doniesieniami w lokalnej prasie w następnych dniach po doniesieniu przez policjanta Dekarda z Esneux zgłosiło się ponad 140 innych świadków, którzy twierdzą, że również obserwowali taki sam lub podobny, złowieszczy trójkąt. Ta UFO-fala w małej, a jednak tak ważnej w UE Belgii trwa po dziś dzień. Nowe obserwacje są zgłaszane prawie codziennie z całego kraju... i prawie zawsze mowa jest o jednym lub kilku czarnego koloru trójkątach. Belgijskie myśliwce przechwytujące wysyłane są w przestrzeń powietrzną w celu stwierdzenia z kim/czym mają do czynienia, ale za każdym razem wracają do swych naziemnych baz nie przynosząc żadnych wymiernych rezultatów swoich misji. Bruksela nie potrafi przynajmniej oficjalnie rozwiązać tej zagadki. (A może by tak zapytać pana Donalda Tuska czy wie coś na ten temat...?). Belgijski minister obrony narodowej, pan Guy Come zdobył się na podzielenie się swoim wnioskiem z przedstawicielami międzynarodowej prasy: "Każda możliwość, że może to być samolot wojskowy została przez nas dokładnie sprawdzona i zdecydowanie wykluczona". To brzmi trzeźwo i stanowczo.

- Wkrótce po tej wypowiedzi Unia Europejska zwróciła się z pytaniami do Pentagonu w Waszyngtonie i według raportu sporządzonego przez  serwis informacyjny Departamentu Obrony USA z DIA (Defense Intelligence Agency - Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony) dowiadujemy się, że: "... Siły powietrzne Stanów Zjednoczonych zapewniają swoich kolegów z lotnictwa belgijskiego oraz belgijskie ministerstwo obrony, iż żaden z amerykańskich bombowców typu Stealth we wspomnianym przez ministerstwo belgijskie czasie nie znajdował się nad Ardenami".

   
 Amerykański bombowiec strategiczny typu Stealth B-2 Spirit 

- Hmmm, więc co sunie bezgłośnie po niebie nad Ardenami?
- Tego nie wiemy - odpowiada belgijski rząd.
Historią latających czarnych trójkątów zainteresowała się także m.in. niemiecka stacja telewizyjna RTL nadając 25 lutego 1990 roku program w swoim magazynie "Explosiv“Znany ze swego rzekomego sceptycyzmu niemiecki Phillip J. Klass, ekspert d/s. UFO, Rudolf Henke stwierdził, że jeśli mowa o belgijskich, tajemniczych obiektach latających, to mogą to być według wszelkiego prawdopodobieństwa... ultralekkie samoloty.

Nieuport 11

https://www.youtube.com/watch?v=pMMI0xdULGs



- Niezależnie od faktu, że ów o kształcie trójkąta, czarnego koloru, bezgłośnie latający obiekt był przedmiotem obserwacji kilkuset świadków oraz że żaden ultralekki samolot nie jest zdolny ani do takich manewrów jakie obserwowali świadkowie ani nie może wysyłać tak silnie zogniskowanej wiązki światła, pan Henke nie zmienia zdania.
- Historia ta przeistoczyła się w kwestię polityczną. W końcu armia belgijska zwróciła się z prośbą o pomoc w tej sprawie do organizacji Société belge d'étude des phénomènes spatiaux (Belgijskie Towarzystwo do badań przestrzennych 
zjawisk). Zadziwiający manewr ze strony NATO. Siły zbrojne królestwa zwracają się o pomoc do badaczy UFO?
- Aż tu nagle w nocy z 30 na 31 marca 1990 roku Belgijski fantom wydaje się popełnić decydujący błąd lub jego właścicielom nie zależy już ignoruje dalsze utrzymywanie tajemnicy. Owej nocy dziwny ten i tajemniczy obiekt pojawił się na ekranie radaru bazy lotnictwa w Beauvechain. Ponadto do w miejscowych komisariatów napłynęło ponownie co najmniej tuzin meldunków pochodzących od żandarmów i cywilów na temat pojawienia się tajemniczych, latających, czarnych trójkątów. Około północy wysłane zostają przez siły NATO dwa F-16 z rozkazem przechwycenia obiektu. Z oficjalnego raportu belgijskiego Sztabu Generalnego Sił Powietrznych można dowiedzieć się, że tym razem nawet pilotom w trzech przypadkach udało się ustanowić kontakt wzrokowy z tym tajemniczym,, nocnym zjawiskiem.

- Około godziny 00:13 zostaje zaobserwowany pierwszy obiekt w odległości 10 kilometrów od myśliwca na wysokości 9000 stóp (ok/ 2800 m). Trójkąt leci w tym czasie z prędkością około 278 kilometrów na godzinę. W momencie gdy włącza się automatycznie system docelowego przechwytywania, "rozumny" obiekt przyspiesza w ciągu kilku sekund do ponad 1800 km na godzinę, dosłownie pozostawiając F-16 za sobą jako mało miarodajny. W tym samym czasie opada na wysokość 5000 stóp (1524 m) aby wystrzelić w górę do 11.000 stóp (3352 m) wysokości i błyskawicznie opaść od poziomu gruntu.
- Na 0.30 trójkątny obiekt zostaje ponownie zlokalizowany na wysokości 5000 stóp (1524 m); tym razem lecąc z prędkością 1370 km na godzinę i ponownie wyczuwa włączenie się automatycznego namierzania celu, po czym kontakt radarowy z nim urywa się. Ale potem stało się coś dziwnego, coś, co do tej pory stanowi zagadkę dla badaczy zjawiska UFO. Gdy załodze F-16 udało się w końcu namierzyć ten niezidentyfikowany obiekt (w żargonie pilotów "lock on"), nagle pojawia się elektroniczny sygnał zwany "jammingiem" (zagłuszaniem). Sygnał stosowany z reguły w samolotach bojowych.
Czym zatem jest ów belgijski upiór?
O pierwszej w nocy bawiący się w kotka i myszkę goniony po niebie trójkątny obiekt znika.
Co na to NATO?
NATO nie potrafi niczego wyjaśnić.
A jamming? Przyjmijmy, że chodzi tu o pozaziemskich gości - jak twierdzą niektórzy ufolodzy. Pozostajemy jednak z pytaniem, czy owe (domniemane) pozaziemskie istoty posługują się tak jak Ziemianie identycznym sygnałem  zagłuszającym?...
Czyżby bazy tych latających trójkątów należało szukać na Ziemi? Ale... jeśli tak, to należy tu zadać pytanie: który ze znanych oficjalnie myśliwców dysponujących konwencjonalnym systemem napędowym jest zdolny do takich manewrów? ...
... a może to high tech Made in Israel?

- W raporcie końcowym belgijskich Sił Powietrznych można przeczytać: "Błyskawiczne zmiany pułapu wysokości wykluczają hipotezę, że mamy tu do czynienia z samolotami. Także powolne ruchy obiektu w innych fazach lotu nie są typowe dla samolotu. Pomimo wielokrotnego przełamania bariery dźwięku nie notowano fali uderzeniowej lub znanego huku. Nie potrafimy tego wyjaśnić".


-
Takie trójkątne obiekty latające były obserwowane na całym świecie przez ponad sto tysięcy świadków (ludzi, którzy się wzajemnie nie znają). Wszystko wskazuje na to, że chodzi tu o jeszcze jeden "czarny projekt" ufundowany za pieniądze trzymanych w niewiedzy podatników i o tajną operację fałszywej flagi (false flag operation) z tą różnicą, że tym razem jest to flaga pozaziemska.
Wspomniana wyżej organizacja badawcza SOBEPS w trakcie prowadzenia swoich badań przewertowała ponad 2000 raportów plus fotografii i filmów, które nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, że wszystkie obiekty obserwowane nad państwami Beneluksu nie wydają się być ziemskiego pochodzenia.

- Co doprowadziło ludzi z organizacji SOBEPS do wydania takiego oświadczenia?
- Czy chodzi tu o to, żeby Ziemianie nadal wierzyli, że rzekomo obecny stan naszej technologii nie pozwala na konstruowanie obiektów latających o takich parametrach?

- Już od lat wiadomo, że pewne pozaziemskie cywilizacje utrzymywały i nadal utrzymują kontakty z niektórymi rządami i że "obca technologia" jest już używana przez niektóre armie.
https://www.youtube.com/watch?v=lABG3qHVafc
http://innemedium.pl/wiadomosc/byly-pracownik-cia-ujawnia-informacje-o-kontaktach-obcych-rzadem-usa

- Jeśli pozwolimy sobie uznać, że w XXI wieku żyją na świecie ludzie dysponujący możliwościami skonstruowania tego typu obiektów latających, to istnieją powody, aby sądzić, że deklaracja przewodniczącego Projektu Disclosure (Projekt Ujawnienie), doktora Stevena Greer odpowiada panującemu faktycznemu stanowi, a mianowicie, że  "za zamkniętymi drzwiami" siedzą Ziemianie dysponujący od lat tajną dla zwykłych zjadaczy chleba (i falafla) technologią, opracowaną w ramach "czarnych projektów", o istnieniu których ani amerykański Kongres, ani prezydent Stanów Zjednoczonych nie jest powiadomiony. (Jego status: NO NEED TO KNOW - NIE MUSI WIEDZIEĆ).

-  Latające trójkąty obserwowane były także podczas wojny w Iraku w 1991 roku. Amerykańskim żołnierzom, którzy sfilmowali takie latające trójkąty w Bagdadzie odbierano aparaty filmowe i grożono poważnymi karami jeśli odważą się donieść o tym zjawisku opinii publicznej. Trójkąty takie filmowane były także nad Afganistanem.



- Czyżby były to bronie najnowsze generacji?
- Czyżby w razie potrzeby pani kanclerz, Angela Merkel, rodzina Bushów i kilku innych wtajemniczonych ewakuują się do Urugwaju, gdzie kupili sobie schronienie?

TO CO JUŻ BYŁO, TO ZNOWU JEST. ŚWIAT W KTÓRYM CHWILOWO ŻYJEMY, PRZEZ KTÓRY PRZECHODZIMY JEST OBRAZEM PRZESZŁOŚCI."Co czynią zwierzchnicy narodów i panujący nad zwierzętami ziemi ci, co zabawiają się ptakami powietrznymico gromadzą srebro i złoto, w których ludzie złożyli ufność, a nie ma końca nabywaniu tych rzeczy..." Księga Barucha, 3:16-17].




Niniejszy artykuł nie pochodzi z tej książki

12 komentarzy:

  1. Tak Panie Romanie, Belgia to tylko przestarzały już TR 3B

    OdpowiedzUsuń
  2. Śmieszyło mnie to zawsze , że mówią UFO nie ma i śmieją sie na stołkach a pełne teczki sa i uciszani wyśmiewani świadkowie kto myśli ten wie i widzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy nie ma Pan wrażenia Panie Romanie, że nasze życie samo pisze niezwykłe scenariusze, dosłownie jak z powieści science-fiction. Otóż poniższy naukowy wykład jest taką, prawdziwą, zadziwiającą swymi logicznymi spostrzeżeniami powieścią, którą wielu z Was dosłownie porazi swoją zgodnością. Co byście powiedzieli na fakt, że istnieją niezwykle logiczne dowody, że historia Jezusa miała miejsce nie w Palestynie i Galilei tylko od samego początku w północnej Francji w Galii.
    Jak byście zareagowali, na bezsporne fakty, że archeologia nijak nie może się dalej doszukać doprawdy wielu miast opisanych w NT na terenie Izraela i Palestyny, tymczasem ówcześnie i teraz istnieją słynne takie miejscowości we Francji o prawie identycznych, co w NT nazwach. Czy to przypadek czy wyrachowanie, że wiele miejsc świętych dla chrześcijan,dziwacznie zaginęło w Palestynie, a są idealnie rozpoznawalne we Francji. Czy w końcu, to nie dziwne, że jeszcze 300 lat temu obecna Jerozolima, była jedynie mikro osadą na pustyni nawet nie wsią? Czy gdyby cała biblijna historia miała miejsce we Francji, coś by to dla katolików zmieniło? Kto byłby zainteresowany na taką skalę przeprowadzoną manipulacją historyczną, aby w ciągu tzw. 1000 lat ciemnych ( fałszywie dodanych ludzkości )wyprowadzać Jerozolimę daleko na pustynię, czyniąc z niej stolicę trzech religii, miejsce bardzo prawdopodobnego zarzewia globalnego, religijnego konfliktu ? Czy czasem jak nie przyniosły oczekiwanego rezultatu dotychczasowe manipulacje, to dziwacznie zadbano za sponsorowaną turystyką emigracyjną do przyjścia Mahometa do wiadomej góry ?
    Wielu z Was będzie dosłownie porażonych tymi faktami, wielu obudzi się z durnego letargu, ale PRAWDA jest PRAWEM
    http://www.youtube.com/watch?v=yPO_msRpj6c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie jest scenariusze do modulowania przez inteligentnych z sercem.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy na pewno potrzebujemy technologi? Na obecnym etapie rozwoju potrzebujemy, ale rozwój techniczny powinien harmonizować z rozwojem duchowym inaczej jest używany w służbie śmierci, a nie w służbie Życia, które jest święte. To samo dotyczy nauki.
    A propos tej Rosjanki: to dusza taka sama jak my śniąca swój sen. Jest wierząca, więc jeszcze nie wie, tak samo jak ludzie śniący, że sa niewierzący, którzy także jeszcze nie wiedzą = dawno zapomnieli k i m są w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Te technologie są tajne od końca II Wojny.
    http://nspap.livejournal.com/photo/album/317/?page=1

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie Romanie, trochę prowokacyjnie:
    https://www.youtube.com/watch?v=V-6-fq7gXlg

    Może jakieś sprostowanie? No mówią, że stare cywilizacje by nie powstały bez ingerencji obcych, z drugiej strony każdy mówi o tym, że technologie te zaczeły być rozwijane podczas II WŚ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ingerowały w DNA istot ziemskich rasy pozaziemskie, astralne, upadłe (upadli aniołowie) z hierarchii szatańskich. Technologie rozwijane w trakcie II wojny światowej to wyciągnięte z "muzeum" demonicznych ras.

      Usuń