Roman

Roman

sobota, 29 kwietnia 2017

REINKARNACJA a KONTROLA UMYSŁU




Reinkarnacja?! Po moim trupie!


   - Czy to prawda, że my, kosmiczne dusze możemy wchodzić w ludzkie ciało
i wychodzić z niego?
To pytanie zadałem sobie przed laty i to pytanie jest kierowane do mnie coraz częściej przez tych ludzi, którzy chcą lepiej zrozumieć uniwersalne prawa rządzące życiem. Bowiem bez uznania inkarnacji życie człowieka nie ma sensu. Dzisiaj, gdy ludzkość objęta została kosmicznym procesem odnowienia - OTO CZYNIĘ WSZYSTKO NOWE (Apokalipsa Jana, 21:5) budzący się z wielowiekowego snu człowiek nie chce już tkwić w stanie niewiedzy i wierzyć; człowiek Ery Wodnika chce wiedzieć. Inteligentna istota pyta i szuka sensu swego istnienia. Z tej przyczyny pyta czy faktycznie dusza, ten piękny Boski twór wciela się wielokrotnie w ludzkie ciała, czy naciąga na siebie ziemski skafander?

   - Nauka o przywdziewaniu na siebie ziemskiej szaty należy do dorobku chrześcijaństwa, ale tego pierwotnego sprzed 2000 ziemskich lat. Instytucja zwąca siebie na Zachodzie "kościołem" usunęła tę wiedzę tworząc model myślenia nie bazujący na faktach, lecz na ludzkich dogmatach religijnego systemu. Z tej właśnie przyczyny ludzie nie rozumieją sensu cierpienia, choroby i śmierci; nie rozumieją że żyją wiecznie w ciele i po za nim. Gdy dusza w człowieku zapomina o swojej nieśmiertelności, o swoim Boskim, kosmicznym pochodzeniu, wówczas ustosunkowuje się odpowiednio do życia utożsamiając się ze swoim materialnym ciałem i nie bierze pod uwagę, że prawo reinkarnacji oferuje jej możliwość intensywnego oczyszczenia się z nieboskich programów, aby nie podlegać już prawu przyczyny i skutku.

   - Od wszechczasów w większości kultur zjawisko ponownych narodzin było znane i akceptowane.

 - W Ewangelii Jana (9:1) czytamy: "Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali mu pytanie: 'Rabbi, czy on zgrzeszył, że się urodził niewidomy"...[...] To pytanie świadczy o tym, że uczniowie Jezusa byli świadomi istnienia prawa akcji i reakcji, prawa przyczyny i skutku. Dusza żyjąca w tym człowieku mogła się mocno obciążyć niezgodnym z Boskim Prawem postępowaniem i teraz jego ślepota jest pokutą za popełnione w trakcie poprzednich wcieleń nieprawości. Jezus ustosunkowuje się do tego pytania poważnie.

- W Ewangelii Mateusza (16:13) czytamy, że "Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swoich uczniów: 'Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?' [Jezus tak siebie nazywał]. A oni odpowiedzieli: 'Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków'".Już samo pytanie Jezusa wskazuje na fakt, iż temat reinkarnacji nie był mu obcy oraz że zadał je osobom, które to pytanie rozumiały.

- Także Słowianie wiedzieli o reinkarnacji. Dusza po opuszczeniu ciała wracała do Raju, skąd we właściwym czasie wracała na Ziemię. Słowianie to nacja wywodząca się ze wspólnoty indoeuropejskiej.
W hinduizmie ponowne wcielanie się duszy w ludzkie ciało nigdy nie było kwestionowane.
http://www.mojasocjologia.pl/babel-jerzy-t-reinkarnacja-z-dziejow-wierzen-przedchrzescijanskiej-europy/

Szwajcarski psychiatra, C.G. Jung
- Carl Gustav Jung, twórca psychologii głębi twierdził, że "ponowne narodziny są jedną z pradawnych wypowiedzi ludzkości. Te pradawne wypowiedzi polegają na tym, co ja nazywam 'archetypami'. Wszystkie wypowiedzi dotyczące spraw nadprzyrodzonych zawsze wywodzą się z archetypów. Nic dziwnego, że wypowiedzi o ponownych wcieleniach spotyka się u najrozmaitszych narodów". 
http://www.rodiehr.de/e06/e_06_zuerrer_reink_kap5_15_c_g_jung.htm

   - Wiedza o reinkarnacji pozwala zrozumieć istnienie cierpienia, winy i potrzeby naprawienia tego, co wbrew uniwersalnemu prawu miłości zostało naruszone.
To prawo uczy, ale nie wymusza:   - Nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe, bo to wróci do ciebie, czy wierzysz, że masz rację, czy nie. Co byś chciał, żeby tobie czyniono, ty najpierw tak czyń, bo jesteś odpowiedzialny za każde uczucie, za każda myśl, za każde słowo i za każdy uczynek. Wybaczaj, czyń dobro tym, którzy zawinili, proś o wybaczenie i nie popełniaj już więcej tego, co doprowadziło cie do potrzeby proszenia o wybaczenie.

   - Wiedza o reinkarnacji daje odpowiedź na pytanie, dlaczego dziecko rodzi się kalekie, dlaczego istnieje nędza, dlaczego istnieją choroby chroniczne. Bez tej wiedzy te pytania pozostają bez odpowiedzi. Posądzanie Boga o to, że jest sadystą nie rozwiązuje braku zrozumienia i niechęci do akceptacji odpowiedzialności za swoje czyny. Bóg jest miłością i pozwala nam przeżywać samych siebie. On nas nie koryguje. Korekta należy do nas. Jedno dziecko przychodzi (skąd?) na świat w rodzinie miliarderów, inne już wieku 3 lat gra na fortepianie Chopina, albo potrafi czytać w myślach dorosłych. Co siejemy w siebie i wokoło nas, to zbieramy.


Estonka Anna Lotta Karu ma 10 lat,
gra na skrzypcach jakby od dziesiątków lat

   - O prawie reinkarnacji wspominali Platon, Pitagoras, Wergiliusz, Empedokles, Voltaire, Goethe, Kierkegaard, Schiller, Fichte, Hoelderlin, Kant, Schleiermacher, Nitzsche, Schopenhauer, Rudolf Steiner, twórca antropozofii, dr. Christian Steiner, twórca medycyny holopatycznej, a także chrześcijański mistyk - Jakob Lorber.

   - Ponieważ w dzisiejszych czasach wszystko musi być "potwierdzone naukowo", nauka również zajęła się badaniem reinkarnacji. Wyników tych badań zebrało się już wiele. Jednym z pionierów XX wieku był prof dr. Jan Stevenson, który na te badania poświęcił wiele lat życia. Przypadki badane przez Stevensona "dalece przekraczają granice samego przypuszczenia ponownych wcieleń. Natomiast jak widzę, one je wystarczająco udowodniają".
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ian_Stevenson

   - Jednym z wybitnych psychoterapeutów XX wieku był Thorwald Dethlefsen zwany "ojcem ReinkarnationTherapy". Z pomocą opracowanej przez siebie metody polegającej na hipnotycznej regresji pomagał swoim pacjentom przeżyć ponownie zakorzenione w nich traumatyczne wspomnienia z poprzednich wcieleń. Taka regresja pomaga w leczeniu ciężkich psychosomatycznych obciążeń w teraźniejszym życiu.
http://holopatia.blogspot.com/2013/12/thorwald-dethlefsen-im-memoriam.html

   - Ludzie często pytają jak można połączyć zjawisko reinkarnacji z Bogiem?
W każdym systemie religijnym znajdziemy iskierkę prawdy, ale nie absolutną prawdę. Genialny Duch - Bóg Stwórca - jest tą iskierką, ale reszta? Reszta to ludzkie dogmaty, które mają się nijak do Prawdy Absolutnej. Choćby dogmat o tzw. wiecznym potępieniu, który ma nas przekonać, że grzech jest silniejszy niż Boskie Prawo bezgranicznego miłosierdzia: Idź i nie grzesz już więcej (Chrystus).

   - Niektórzy ludzie mylą pojęcia "wcielenie", "reinkarnacja" z "wędrówką dusz". W ludzkie ciało wciela się bezinteresownie duch z wyższego wymiaru w celu niesienia pomocy upadłym istotom, które uznaje za swoich braci i siostry, a które go na pomoc wezwały. Przykładem takich wcieleń są m.in. prorocy z Chrystusem na czele z reguły prześladowani i zabijani przez kapłanów i czarnych magów. O Jerozolimo, Jerozolimo! Zabijasz proroków i kamienujesz moich posłańców! (Mat. 23:37). Posłaniec to po grecku angelos; stąd polskie anioł, posłaniec z nadrzędnego wymiaru świadomości. Ci posłańcy uświadamiają ludzi kim są w rzeczywistości i gdzie jest ich prawdziwa ojczyzna, a to koliduje z ustanowionym na Ziemi szatańskim porządkiem, którego strzegą właśnie tzw. kapłani.

   - Dusze żyjące w ich ciałach reinkarnowały się, czyli wcieliły się ponownie, interesownie ze względów karmicznych. To pojęcie stanowi zestawienie dwóch członów: inkarnacja (wejście w ciało) i przedrostek re- (oznaczający powtórzenie danej czynności). 
Te dusze są mocno obciążone mentalnie i zmysłowo (żądza władzy + różne -filie). Służyły i nadal służą demonicznym istotom. Te dusze nie są posłańcami nieba - naszej wiecznej Ojczyzny. To członkowie orszaku demonów. Satana już ich nie prowadzi. Lucyfer uznany jest przez demonów za zdrajcę.


Czy to jest reprezentant nadrzędnego wymiaru Boskiej Miłości?
Rabin Ginsbourgh z sekty Chabad, ale nie reprezentant
w s z y s t k i c h  "żydów".


Gen. Albert Pike, czarny mag, inspirator lucyferian
   - Transmigracja, czyli wędrówka dusz od nosi się do zjawiska polegającego na tym, że istota duchowa zwana duszą może wniknąć w materialne ciało nowo narodzonego dziecka, zwierzęcia albo rośliny, ponieważ wysoko drgające pole energii może penetrować nisko drgające pole energii jakim jest materia. Istotne są jednak motywy duszy. Wcielający się w ludzkie ciało duch czyni to z pobudek szlachetnych, kieruje się miłością do niżej drgających form życia, jako że ŻYCIE jest BOGIEM, jedyną świętością. Dusza jest duchem obciążonym i dąży do zaspokojenia swoich zmysłów na planie materii. Chrystus wniknął w chwili opuszczania ciała Jezusa swoim promieniowaniem w każdą obciążoną duszę stając się jej drugą Boską iskierką i w ten sposób zablokował dalsze obsuwanie się na skali duchowego rozwoju w królestwa fauny, flory i minerałów. Na tym właśnie polega zbawienie... Tak więc, wiedza o ponownym wcielaniu się duszy (w celu uszlachetnienia się i służenia Boskiemu światłu, albo w celach egoistycznych i służeniu śmierci) stanowi dorobek myśli prachrześcijańskiej. Każdy uczciwy teolog wie, że wiedza o reinkarnacji w pierwszych stuleciach po próbach uciszenia Chrystusa i Jego uczni należała do myśli chrześcijańskiej. Dla wielu "nauczycieli kościoła" wcielanie się dusz w ludzkie ciała było w tamtych czasach czymś oczywistym. Badając dokumentację soborów, łacińskie i greckie teksty biblijne i piśmiennictwo "ojców kościoła" nie można zaprzeczyć, że wchodzenie dusz w ciała fizyczne i wychodzenie z nich należało do nauki chrześcijańskiej tak jak gilgul neszamot u judaistów. Jezus mówił przecież o powrocie proroka Elijasza w ludzkie ciało, gdy rozmawiano z nim o Janie Chrzcicielu (Johanan HaMatbil). [Mat. 17:10; Łuk. 9:8].
Każdy z nas żył już kiedyś na Ziemi w ludzkim ciele... istotne są jednak motywy.

   - Nauczyciel kościoła, Rufinus w swoim liście do Anastazjusza otwarcie pisał o tym, że "ojcowie kościoła" utrzymują tradycję wiary w powtarzający się cykl życia duszy w ludzkim ciele. Ta nauka należała do dorobku wczesnych chrześcijan.

   - Grek Orygenes, który opierał się na pierwotnych kopiach hebrajskich i greckich Biblii także nauczał o ponownych wcieleniach. Mimo to dziś w kościołach zaprzecza się tym faktom i neguje zjawisko ponownego wcielania się dusz w ludzkie ciało. A przecież tylko ćwicząc się w prowadzeniu życia zgodnie z etycznymi i moralnymi zasadami można dziś przetrwać w tym piekielnym, radioaktywnym toksycznym pod każdym względem świecie. Te właśnie zasady przekazał ludzkości Mojżesz (Dekalog) i Chrystus (Kazanie na Górze). Wszelkie "tak, ale..." jest stawianiem oporu światłu, które nie bacząc na opór penetruje ciemność.

   - Często też słyszę pytanie od ludzi wychowanych w "duchu religijnym": dlaczego kościół neguje prawdę o reinkarnacji?
Ponieważ postawa Orygenesa nie odpowiadała planom magów tamtych czasów. Dziś mówimy już o inżynierii społecznej i programowaniu mózgów. Istoty demoniczne cechuje upodobanie do polemik, waśni i niekończących się sporów, co kończy się z reguły narzucaniem zdania przez większość mniejszości w formie prawa. Tu zaczyna się samozwańcze niestety prawodawstwo. W
raz z prawem pojawiło się pojęcie przestępstwa (grzechu).Szaul, zwany "świętym" Pawłem z Tarsu: Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska, aby jak grzech zaznaczył swoje królowanie śmiercią, tak łaska przejawiła swe królowanie przez sprawiedliwość wiodącą do życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
(List do Rzymian, 5:20)

   - Wróćmy do postaci Orygenesa, z którym obie strony sporu o to, czy zatrzymać czy wymazać z pamięci ludu naukę o reinkarnacji stale przypominającą o tym, że dusza żyjąca w człowieku jest odpowiedzialna sama przed sobą jak i przed Stwórcą, który przenika ją swoim wszechobecnym promieniowaniem za swoje uczucia, a co za tym idzie uczynki.To, co dziś siejemy - to staje się naszą przyszłością, chyba że dusza opamięta się, szczerze żałuje swojego krzywdzącego bliźnich a koniec końców i ją samą postępowania, naprawi to, co jeszcze naprawić można, wybaczy sobie, że była niewierna wobec Uniwersalnego Prawa Stwórcy, poprosi o wybaczenie tych, których skrzywdziła i postanowi już nigdy więcej nie obsunąć się na plan ignorancji, niewiedzy i śmierci. Na temat postawy Orygenesa toczono spory przez kilkaset lat (!) aż w końcu zwołano synod w 543 roku w mieście cesarza bizantyjskiego, Konstantyna, w Konstantynopolu (dziś Stambuł). Na synodzie magowie uznali "naukę Oryginesa" za godną odrzucenia i obłożyli ją 9-cioma anathemami* - klątwami kościelnymi. Tam zaś gdzie rzuca się klątwy, tam odwraca się od Chrystusa i nauki zawartej w Kazaniu na Górze. Od zastraszania klątwami zaczynają się rządy antychrysta - poprawność zamiast prawdy. Wiemy jak jest, ale nie chcemy żeby tak było. Tworzymy więc nasze własne prawa. Samowolnie. Dwie klątwy potępiają naukę o ponownych wcieleniach duszy. Zaprzeczono preegzystencji duszy, a tym samym zamknięto drogę powrotną do do domu, do wymiaru, w którym zostaliśmy z miłości stworzeni. Odtąd poprawnie jest wierzyć, że nigdy nie żyliśmy w niebiańskich sferach, w wyższych wymiarach świadomości jako czyste, Boskie istoty, a tym samym mamy zapomnieć upadku zbuntowanych aniołów, nawet jeśli istotnie taka tragiczna sytuacja miała miejsce. Mamy więc wymazać ze swojej pamięci fakt, iż te upadłe istoty wcieliły się w ludzkie ciała, żeby następne pokolenia nie rozpoznawały już same siebie ani władających nimi "sfer rządzących".
   - Klątwa została rzucona także na tych, którzy mają swoje zdanie na temat demonów i "bezbożników". Bezbożnikiem jest każdy wolnomyśliciel, każdy komu nie odpowiada image Boga takiego, jakiego podsuwa człowiekowi religia. Ci skazani są na "wieczne potępienie" w obliczu którego Boska Miłość, Dobroć, Wyrozumienie i Miłosierdzie mają być bezradne. A co z łaską, dzięki której jesteśmy zbawieni? Czy też jest niepoprawne pamiętać o łasce zbawienia?
Ja wierzę, że w każdej duszy, która bezmyślnie przeistoczyła się w demona i "bezbożnika" promieniują dwie iskierki życia - czy jest jej z tym faktem wygodnie, czy też nie - i że w najwłaściwszym dla niej momencie zatęskni za utracona boskością i wróci sama przez siebie do domu w towarzystwie opiekujących się wracającą do zdrowia duszą jej opiekunów.

   - Klątwa została rzucona przez czarnych magów starających się dzierżyć cugle władzy nad łatwowiernymi, zastraszanymi bliźnimi na tych, którzy wierzą że wrócą do Nieba, do Izraela na górze (Israel lemaala), do Miasta pokoju, do Niebiańskiej (nie tej ziemskiej) Jerozolimy, którzy wierzą, ze nadejdzie ponowne wzniesienie, apoktastaza (
gr.: ponowne dołączenie do sfer niebiańskich, duchowe odnowienie), proces, dzięki któremu świat (kosmos materialny) opustoszeje, bowiem każda dusza, każda istota duchowa poszerzy na tyle swój horyzont świadomości, że materialistyczne piekło straci wszelką moc nad nią. Innymi słowy: skradziona Boska energia (skradzione dusze) mają mieć odciętą drogę powrotną do domu i pozostają na łasce i niełasce ich demonicznych panów, panów ich życia i śmierci. Ich łaska polega na tym, kto ma prawo żyć na tej planecie i jak oraz kto ma umierać i jak. Jeżeli płacisz haracz za pobyt na ich Ziemi (podatki), kładziesz swoje ciężko zarobione "w pocie czoła" pieniądze na tacy lub wrzucasz do skarbonki będąc wcielonym bez twojego zezwolenia do jakiegoś "wyznania", ginąc na wojnach za nieswoje interesy wierząc, że oddajesz życie za ojczyznę (bo wymazano z twojej pamięci pamięć o twoim niebiańskim pochodzeniu i dlatego utożsamiasz się z różnorakimi, ziemskimi pojęciami jak nacja itp. genetyczne obciążenia [Słowianin, Żyd, Palestyńczyk, Nordyk, Indianin...]. 
   - Klątwy rozkazał sformułować cesarz Justynian i jego znana jako sekutnica żona, Teodora. Wcielenia dwóch mocno obciążonych dusz w dwóch wersjach homo sapiens. Po upływie 10 lat papież Wirgiliusz podpisał ekskomuniki (które mają znaczenie tylko dla tych, którym zasugerowano, że znaczenie mają), chociaż na synodzie w ogóle tego nie brano pod uwagę. Stek bzdur i manipulacji. O co chodziło i nadal chodzi magom? O to, żeby pozbawić człowiek a prawa do decydowania o swojej przyszłości. Pomyślcie o żołnierzach,
o członkach służb  specjalnych, którzy odpowiednio zaprogramowani "wykonują t y l k o  swoje rozkazy" dając bezmyślnie przyzwolenie na ich robotyzowanie.
Dobra nowina jest taka, że po rozmowach z żołnierzami np. w Izraelu, w Austrii
i w Polsce, ludzie nie są gotowi już wykonywać bezmyślnie każdego rozkazu. Sumienie wzmaga swoje promieniowanie, a sumienie to anioł stróż każdej duszy.

   - Demoniczna natura cesarza Justyniana i Teodory, wojna, walki religijno-polityczne wewnątrz cesarstwa - wszystko to doprowadziło do logicznego wniosku: należy usunąć z ludzkich umysłów wiedzę o reinkarnacji z pobudek czysto politycznych. Jedyne co trzeba było teraz zrobić, to stworzyć w miejsce usuniętej nauki dogmaty, wszczepić w umysły ludzkie mentalne programy. Dziś nazywa się ta technika incepcją. Tak powstał implant o "grzechu pierworodnym", O tym, że "dusza powstaje w chwili poczęcia", że istnieją "grzechy śmiertelne", że są one silniejsze od Boskiego Miłosierdzia i miłości Stwórcy do Jego dziecka, że nadejdzie "sąd ostateczny", że "grzeszne dusze idą do czyśćca", że istnieje "wieczne potępienie", że na progu raju "święty" Piotr sprawdza wizy, że kościół może przeistaczać ludzi w "świętych" i że to wielka rzecz zostać "świętym" w tej instytucji, ba, korporacji handlowej... To jest technika mind control - kontroli umysłu. Odtąd człowiek nie może już jak uczył Chrystus "wejść do cichej izdebki" w sobie, w swoim duchowym sercu, w czwartym centrum świadomości pośrodku klatki piersiowej i tam połączyć się ze swoim Stwórcą i Ojcem (Mat. 6:6), lecz zależny jest od pośrednika, z pomocą którego za godziwe wynagrodzenie może kupić sobie zbawienie. Bez owych "duchownych" nie powstałby gmach tej instytucji. I tak instytucja nie potrafi dziś odpowiedzieć na pytania człowieka odnośnie cierpienia, choroby i popełnionej winy, a pokropieni wodą "święconą" żołnierze wracają o ile w ogóle z wojen okaleczeni duchowo i fizycznie. No cóż, niezbadane są drogi Opatrzności - słyszy się wciąż jeszcze ten bzdurny frazes. - Bóg ma swoje tajemnice i nie chce żeby człowiek stawiał mu pewne pytania... Pytania, które obnażają zakłamanie i technikę kontroli umysłu, która nie zdała egzaminu. U "starszych braci w wierze" (czytaj: w żyjących w niewiedzy) nie jest lepiej. I ten system kontroli umysłu spalił na panewce. Tym ludziom z kolei wszczepiono wirusa, że człowiek stworzony został mi tipa srucha, czyli ze śmierdzącej kropli. Zaś tym, którzy w te religijne brednie trudno uwierzyć podsunięto teorie Darwina. I po co to wszystko?
- Po to, żebyśmy nie zatęsknili za domem,żeby ta tęsknota nie pobudzała nas i nie zbudziła w końcu do przypomnienia sobie kim naprawdę jesteśmy - żywym wiecznie płynącym światłem, które rozjaśnia ciemność. Welcome to Israel! Welcome to Jerusalem! Wracajmy do domu, do siódmego nieba, do wymiarów Boskiej świadomości, tam, gdzie zostaliśmy stworzeni, bo właśnie mamy okazję, która powtórzy się dopiero za kilka eonów.

*
Pierwsza klątwa brzmiała: "Jeżeli ktoś mówi bądź myśli, że dusze ludzkie istniały wcześniej będąc istotami duchowymi i świętymi siłami, schwytał je jednak przesyt widokiem Boga i zwróciły się ku złu, dlatego też boska miłość oziębła w nich (...) i za karę zesłane zostały do ciał – ten jest anathema (wyklęty)".W XI kanonie soboru znajduje się następująca klątwa: "Kto nie wyklina (...) Orygenesa wraz z jego bezbożnymi pismami i wszystkich innych heretyków, którzy wyklęci są ze świętego katolickiego i apostolskiego Kościoła (...), ten niech będzie wyklęty".  Potępienie, a tym samym usunięcie wiedzy
o preegzystencji duszy i ostatecznym powrocie wszystkich upadłych dusz do Boga, wykluczyła reinkarnację z nauki kościelnej. Skutkiem tego było ponowne bardzo surowe potępienie reinkarnacji na soborze w Lyonie (1274) i we Florencji (1439), a zwolenników jej bezlitośnie prześladowano, czasem nawet skazując na śmierć... Sprzeczne z ideą reinkarnacji dogmaty kościół stworzył w celu umocnienia swojej władzy nad duszami i ludźmi. Dlatego wymyślono naukę
o jednorazowości ludzkiego życia itp. nonsensy.
Aby odstraszyć niezgodnych, którzy nie zgadzali się na wykreślenie z nauki chrześcijańskiej nauki o reinkarnacji dusz i zamienienie ich pustymi dogmatami magów spalono na stosie znanego włoskiego uczonego, chrześcijanina Giordano Bruno (1548-1600). W roku 1592 roku przez katolicki sąd inkwizycji został skazany na spalenie na stosie po długim okresie więzienia. 17 lutego 1600 roku został on spalony publicznie na Campo dei Fiori w Rzymie. Stojąc w płomieniach wołał: Możecie spalić moje ciało, ale prawdy nie spalicie!

http://www.vrinda.net.pl/wiadomosci/artykul.php?tytul=2&nrm=05%20(5)&id=659

7 komentarzy:

  1. Jezeli liczby sie nie koncza, kosmos również wiec dusze również sa w nieskonczonej ilosci . Wiec idąc tropem karmy w niebie beda swieci i swieciejsi.
    Jezeli nie żyjemy po to aby zmienic ten świat to po co? Abysmy my mogli zdobyc karme ktos musi byc tym zlym. Dlaczego dusz przybywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My nie żyjemy po to, żeby zmienić ten świat, lecz przyszliśmy tutaj po to, żeby poznając siebie zmienić nasze nastawienie do tego wirtualnego, holograficznego świata.

      Usuń
  2. Ponieważ w każdej bajce jest zawsze odrobina PRAWDY, a wielu hest nawet zdania, że znane nam MITY, to w zasadzie cała, ukrywana przed nami w ten sposób PRAWDA, że baśń o lampie ALLADYNA też niesie sobą zamieszczone w niej okruchy PRAWDY, zwanej dla plebsu MAGIĄ. Otóż potężne, duchowe istoty przyjmują po wyjściu z ciała kształty kuliste w formie plazmoidów, ORBS-ów, które można zaobserwować na wielu wykonanych zdjęciach w świetle UV lampy błyskowej jako szaro- świetliste bańki. Wierzono, że takie świetliste istoty samoistnie po wyjściu z ciała przyjmują taką fraktalną formę i można również zaprosić je (uwięzić) w naczyniach o podobnym, fraktalnym, kulistym lub owalnym kształcie w które zbiera swoim kształtem ładunek elektryczny niezbędny ORBSOM do samoistnego, energetycznego przetrwania poza materialnym ciałem. Jeśli MAG dokładnie wykonał takie naczynie, aby miało rezonansową częstotliwość drgań zbliżoną do zamieszkiwanego ostatnio ludzkiego AWATARA, to dawało to możliwość przeczekania w NIM duszy, aż pojawi się, przyjdzie na świat ( pocznie się ) kolejny zgodny z tą unikalną częstotliwością DNA ) potomek ( ludzki AWATAR )zdatny do zasiedlenia bez konieczności utraty wielu informacji zgromadzonych w poprzednim, materialnym życiu. Mówią o tym między innymi szmaragdowe tablice Thota zwanego Hermesem, który jednak podawał inne sposoby na zachowanie, przeniesienie tych informacji do kolejnego zasiedlanego materialnego bytu. DZIWACZNIE STARY TESTAMENT skierowany do Żydów neguje taką możliwość dla tzw. LUDI, pozostawiając ją i związane z nią procedury wyłącznie synom światła, których to przodkowie zasiedlali selektywnie pojawiające się wśród nich zgodne DNA BŁĘKITNEJ krwi AWATARY.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam! Nie czytałem treści bo od wczoraj oglądam Pana filmy:
    https://www.youtube.com/playlist?list=PLERZSEpJJEAkc4r1yufos9QOpIcNSfjFW

    Zależy mi na kontakcie ale nie wiem, jak to zrobić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój adres: roman.nacht@gmail.com Jeśli nie jestem w podróży - odpisuję.

      Usuń
  5. DZIĘKUJĘ :-)
    POZDRAWIAM <3

    OdpowiedzUsuń