Roman

Roman

wtorek, 29 maja 2018

CZY ARENA WOJNY NA ZIEMI POSZERZY SIĘ W PRZESTRZEŃ KOSMICZNĄ?

- Z początkiem lat 1980 korespondowałem z dwoma poważnymi w tamtym czasie ufologami. Jeden był Duńczykiem, majorem sił powietrznych NATO - Hans Christian Petersen, a drugi był Węgrem mieszkającym w Nowym Jorku i także był majorem oraz pracownikiem ONZ. Obaj panowie znali się mimo poprawnej sytuacji panującej w one dni zwanej przez środki masowego przekazu zimną wojną. Ponieważ byłem w kontakcie z niemieckim Towarzystwem ds. badań zjawiska UFO (DUIST) z siedzibą w Wiesbadenie, miałem dostęp do informacji na ten żywotny temat pochodzących od poważnych badaczy i profesjonalistów. Honorowym prezesem tego towarzystwa był zwany ojcem rakiet na Księżyc prof. dr. Herman Obert, którego asystentem był "mózg amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, a więc jednego z departamentów Pentagonu.  Trzecim wojskowym którego w tamtym czasie poznałem był pułkownik pułkownik amerykańskiego lotnictwa Wendel Stevens.
- Dlaczego piszę o tych uczciwych badaczach, od których nauczyłem się stanowczo ignorować wszelką poprawność - religijną jak i polityczną.
- Dlaczego uznaję tych badaczy za ludzi uczciwych?
- Dlatego ponieważ już wtedy, prawie 40 lat temu podczas swoich wykładów wyrażali obawy na temat zagrożenia którym będzie przejęcie przez dowództwo kosmiczne amerykańskich sił powietrznych wszelkich wojskowych operacji
w kosmosie. Przypomniało mi się to wszystko 3 dni temu na lotnisku im. Chopina w Warszawie na widok amerykańskich samolotów wojskowych; obraz który był nie do pomyślenia 40 lat temu na terenie objętym t.zw. Paktem Warszawskim.
- W 1967 roku USA podpisały z Rosją (ówczesny ZSRR)traktat
o przestrzeni kosmicznej zakazujący obu stronom umieszczania broni atomowej w przestrzeni kosmicznej ani innych broni masowego rażenia. Ten traktat obowiązuje do dziś, ale z kart ziemskiej histerii - och przepraszam! - to chochlik - wiemy, że umowy często zawierane są z zamiarem ich przekroczenia
w dowolnym momencie. Ten traktat nie zabrania umieszczania na orbicie oraz poza nią ziemskich konwencjonalnych broni, a te przecież mutują...

   - W Pentagonie pracują ludzie sterowani przez wrogie ludzkości, demoniczne moce oraz inspirowani przez naszych braci i siostry z kosmosu, którzy są zainteresowani duchowym rozwojem upadłych istot, czyli dusz żyjących chwilowo w ludzkich ciałach (w szatach ziemskich). Ludzkość od tysięcy lat egzystuje pomiędzy tymi dwoma biegunami; egoizm i egocentryzm albo altruizm i pacyfizm - służba śmierci albo służba życia. Decyzja i konsekwencja to treść życia Ziemianina odzianego w białą lub innego koloru skórę, Semity
i Słowianina, komunisty i kapitalisty, agenta izraelskiego Mosadu jak i wywiadu watykańskiego, saudyjskiego i całej reszty. Ze szpiegostwa żyje się na materii nieźle w każdym kraju. Satanistyczne moce od prawie pół wieku starają się utworzyć amerykański, specjalny Korpus kosmiczny. Skoro jednak poprawnie rzecz biorąc jesteśmy sami w kosmosie, to taki korpus składałby się
z bezrobotnych wojskowych, którzy nie mieliby z kim walczyć, jako że poprawnie inwazja z kosmosu to scenariusz z półki fikcji naukowych. Powoli jednak wyraz UFO przestał być uznany za brzydki wyraz i wiadomo już o istnieniu tajnych lotów kosmicznych. I tak modlitwy wyżej wspomnianych ufologów z minionego stulecia zostały znowu wysłuchane: plan błyskawicznego stworzenia Kosmicznego Korpusu zadaniem którego m.in. ma być odstraszanie pozytywnie do nas nastawionych kosmitów od orbity ziemskiej znowu został odrzucony dzięki inspiracji naszych kosmicznych braci i sióstr dysponujących odpowiednimi, psychotronicznymi środkami. Zapisy dotyczące stworzenie tego korpusu zostały usunięte z przygotowanej ustawy o autoryzacji obrony narodowej (National Authorisation Act- NDAA) wartej 700 miliardów dolarów (pieniądze podatników). Zataką ustawą można ukryć wszystko...
Wiadomo "obrona narodowa"i hegemonia USA na tej (bynajmniej nie na "naszej" planecie); hegemonia - tak dobrze opracowana przez Zbigniewa Brzezińskiego - to priorytety. Nasi bracia z kosmosu nie życzą sobie żeby ziemscy sataniści zamieniali przestrzeń kosmiczną w arenę walki rzekomego dobra ze złem. Dobro nie walczy - dobro dąży do uniwersalnej jedności, do harmonii, do braterskiej koegzystencji, ale nie za wszelką cenę. Dobro daje wolną wolę. Kto nie jest zainteresowany i decyduje się służyć śmierci zniszczy się sam, bo taka jest natura zła. Nie można służyć dobru i złu równocześnie!

1/
http://romannacht.blogspot.com/2015/01/temat-ufo-w-organizacji-narodow.html
2/
http://romannacht.blogspot.com/2017/01/nadzor-ufo-i-bron-jadrowa.html
3/
https://www.rt.com/usa/409535-us-air-force-weaponize-space/

2 komentarze:

  1. Nazwy państw kojarzą się z nardami tych państw,używanie słów typu "hegemonia USA" jest pojęciem subiektywnym,nie należy narodu amerykańskiego utożsamiać z władzą która kieruje USA ,a zmierzam do tego że narodem amerykańskim rządzi wielka nierządnica,a nie suwerenny naród.W Polsce mamy podobny układ,z tym że bardziej widać jak nierządnica ujeżdża bestię(która już niedługo wyrwie się z pod władzy nierządnicy i zniszczy ją)

    OdpowiedzUsuń
  2. Umysłami można kierować i władać ale tylko wtedy gdy nie są świadome tego wrogiego systemu lub po prostu gdy lubią żyć wśród mamony. Władcy ziemi mają kontrolę nad materią, nad moim ciałem, nie uchronię się przed toksycznością tego świata ale mój umysł, moja dusza pozostanie taką jaką chce żeby pozostała.

    OdpowiedzUsuń