Roman

Roman

środa, 22 lutego 2017

WZRASTAJĄCE ZGĘSZCZENIE BOSKIEGO ETERU

WZRASTAJĄCE ZGĘSZCZANIE SIĘ UPADŁYCH ISTOT  -  KOSMICZNA TRAGEDIA W TOKU 

Na podstawie moich notatek z wczesnych lat 1980

*  *  *  


[…] W następstwie postępującego odgraniczania się od Wiecznego Ducha, czyli od wymiaru uniwersalnej Boskiej Świadomości, istoty starające się zrealizować sprzeczny z Boskim Prawem swój własny plan pod przywództwem serafina Satany, pozbawiły się tym samym możliwości nastawiania się na magnetyczne siły, czyli na prawa Wszechenergii.

Ich duchowe, subtelne ciała zaczęły mętnieć i zgęszczać się. Czysta pierwotna materia, niebiańskie, nieważkie planety odpychały teraz dzieci buntu. Gdy w ich eterycznych ciałach pojawiły się dalsze zmiany, jeden z niebiańskich książąt, anioł chroniący elementarną siłę Boskiej Woli, wtrącił się w ten zapoczątkowany proces upadku z postanowieniem usunięcia ze światów niebiańskich nieposłusznych i buntujących się przeciw Boskim Prawom dzieci Bożych, które nie mogły już dłużej być utrzymywane przez siły czystego, eterycznego Stworzenia.

Gdy niegdyś czyste dzieci Boże opuściły czyste nieba, Prasiła przyciągnęła bliżej siebie wszystkich siedem podstawowych nieb.
Co to znaczy?
To znaczy, że Pracentralne Słońce, Wszechduch dokonał częściowego oddechu. Ponieważ z powodu sprzecznego z Boskim Prawem rozszczepienia czystych części planet i odejścia z nieba dzieci upadku, zmniejszyły się siły w czystych światach zgodnie z Prawem, należało stworzyć w Pracentralnym Słońcu, równowagę sił, proces który zostanie poniżej wyjaśniony. Stało się to dzięki częściowemu wdechowi Wszechducha, przez co znowu stworzono równowagę oraz zgodny z Prawem stosunek do Boskiej Wszech-Prasiły.

W celu lepszego zrozumienia:

Gdy na dwóch szalach wagi leży ten sam ciężar, to waga ta utrzymuje równowagę. Gdy jednak na jednej szali zmniejsza się masa, to zarazem zmienia się równowaga. Do takiego procesu nie można dopuścić w Królestwie Bożym.

Pracentralne Słońce działa na jednej szali, zaś dzieci Boże, słońca i światy na drugiej. Obie siły muszą utrzymać i dbać o równowagę. Równowaga utrzymywana jest z jednej strony przez Pierwotne Centralne Słońce, a z drugiej strony przez dzieci Boże, słońca i światy. Zakłócenie tego stosunku oznaczałoby rozwiązanie Wiecznego Stworzenia.

Z powodu stałej rozłąki z Wszechduchem i z powodu wzrastających obciążeń dusz, powstałby tak zwany stosunek wywrotny, bowiem zgęszczona struktura osiągnęłaby z biegiem czasu nadwagę. Działalność Wszechducha coraz bardziej zmniejszałaby się, aż w końcu wygasłaby zupełnie, ponieważ Wszechduch nie podporządkuje się woli zbuntowanych sił. Oznaczało by to rozwiązanie wszelkiego bytu, wszelkiego istnienia, albowiem każda istniejąca forma może żyć tylko dzięki Wszechsile, czyli Wiecznej Inteligencji.

Wieczna Inteligencja, Praduch zrównoważył więc w Czystej Nieskończoności siły, przyciągając bliżej siebie czyste niebiańskie światy. Gdy tylko oddzieliły się części słońc i światów, a niebiańskie istoty z powodu swych obciążeń opuściły czyste Królestwo - wówczas równowaga sił eterycznych została zachwiana.
W następstwie aktu samowoli dzieci upadku, które samowolnie wybrały sobie separację od Wszechducha - siły eteryczne musiały zostać zrównoważone i d
latego Wszechduch przyciągnął do siebie płaszczyzny niebiańskie, dzięki czemu ustanowił na powrót zgodny z Prawem stosunek duchowych mas oraz właściwą równowagę w stosunku do swojej prawiecznej siły, do Pracentralnego Słońca.

Tym samym wokoło czystego nieba utworzył się Mur Promieniowania. Ta duchowa eteryczna siła, która obecnie otacza Wieczne Niebo, jest zarazem wiecznym Prawem - Wszechduchem. Ten niebiański, absolutny Mur Prawa może być sforsowany tylko przez znajdujące się w drodze powrotnej do domu i Wiecznej Ojczyzny istoty, które same stały się absolutnym Prawem, albowiem struktura ciała eterycznego czystej istoty duchowej jest esencją czystego Stworzenia, a dlatego absolutnym Prawem samym w sobie, co znaczy, że czyste istoty są Prawem z Prawa Wszechojca, jakim dzieci upadku muszą się stać znowu, żeby móc przejść przez Mur Światła.

Gdy tylko zbuntowane istoty opuściły Królestwo Czystości, natychmiast były przyciągane odpowiednio do swej wibracji przez te części planet (teraz już częściowe planety), które oddzieliły od duchowych praświatów z pomocą przemieniania i przemieszczania duchowych rodzajów atomów.

Żeński anioł, serafin Satana znał sposób działania wiecznych praw Twórczej Wszechsiły, ponieważ sam to działanie przeżył i jako negatywna siła częściowa sam przyczynił się do jej powstania. Wiedział więc też jak Wszechduch tchnął i ożywił te duchowe rodzaje atomów, aby mogły powstać duchowe słońca i duchowe światy.

Upadły anioł, który zuchwale zapragnął być Bogiem, nazwał siebie Lucyferem, czyli nosicielem światła. Dzięki swojej duchowej wiedzy, Lucyfer nawiązał kontakt z Prasiłą, z Wiecznym Prawem. Pod przewodnictwem Lucyfera służące mu upadłe istoty zmieniały siłą swoich uczuć coraz bardziej skład znajdujących się w ich częściowych planetach pięciu duchowych rodzajów atomów.

Satana, upadły anioł, zwący siebie Lucyferem użył swojego całego potencjału duchowego. Wiedział bowiem, którą część czystego nieba i kiedy ożywiał Swoim tchnieniem Wszechduch i jak można zmieniać i przemieszczać pięć rodzajów duchowych atomów, żeby za każdym tchnieniem czystej sfery niebiańskiej móc przyciągnąć znajdujące się także poza murem prawa części planet i duchowe siły Wszechducha, aby je potem przemienić wedle swojej woli.

Ponieważ wielki Jeden-Jedyny, Twórca wszelkiego bytu, tchnął we wszystkie swoje dzieci absolutnie wolną wolę, dlatego też pozwolił Swoim przewrotnie działającym dzieciom przetrwać. Jako wszechwiedzący, wszechobecny duch zna zakończenie procesu upadku.

I tak upadłe sfery podczas każdego wydechu Wszechducha, który Swoim tchnieniem ożywiał to tą, to znów inną płaszczyznę nieba, przyciągały z Praświatła duchową siłę życia. Wszechduch zaś darował im dobrowolnie część Swojej eterycznej - o wysokim potencjale - siły. ON, Wszechwiedząca, Wieczna Inteligencja - wiedział, że kiedyś WSZYSTKIE Jego dzieci znajdą znowu drogę powrotną do Ojczyzny, do domu i dlatego darował im - mimo ich sprzecznego z Jego Boskim Prawem działania - część Swojej energii Miłości.

Zbuntowane, działające samowolnie istoty wyciągnęły w tej sytuacji wniosek, że pokonały jednak Wszechducha.

W chwili, gdy Wszechduch wdycha, wszystkie duchowe, stworzone formy wchodzą w stan spoczynku. Także i w tej fazie cyklu upadły anioł wykorzystał swoją Boską wiedzę i przy każdej tego rodzaju okazji pobierał energię z Wszechducha.

Lucyfer zmienił i przemieszczał stale duchowe rodzaje atomów w oderwanych z wymiarów Czystości części planet, tak że umożliwił sobie w ten sposób - częściej niż to było możliwe wedle wiecznego rytmu Prawa - pobieranie energii duchowej z Wiecznej Boskiej Prasiły. Z powodu tych przyspieszonych procesów tworzyły się szybciej niż w periodycznym cyklu dalsze słońca i upadłe planety.

Zbuntowany, najwyższy anioł żeński działał sprytnie: swą szczególną uwagę skierował na skradzione, oderwane części duchowych słońc i w nich dokonywał jeszcze większych przemieszczeń i przemian duchowych rodzajów atomów. Tym sposobem rodziły te oderwane - a teraz zgęszczone już - części czystych światów coraz więcej nowych planet - tym bardziej, że odbierały z powodu przyspieszenia energetycznych procesów więcej niż normalnie Prasiły. Gdy tylko utworzył się nowy częściowo-materialny system słoneczny i gdy ten wystarczająco się ustabilizował, natychmiast zostawał zamieszkiwany przez coraz bardziej zgęszczające się upadłe istoty.

Z powodu ich nieprzerwanej aktywności w tworzeniu nowych słońc i światów, upadłe istoty duchowe nie zauważyły, że także ich własne ciała, a więc ich stopień zgęszczenia stale przybierał na sile, przez co też jeszcze bardziej oddalały się od Wszechducha i Jego zasad i praw.

Bóg, nasz Ojciec, jak już objawiłem - nadal utrzymywał Swoje dzieci, a te wierzyły, że pokonały Boga z Jego wyrozumiałością i dobrocią.

Gdy zgęszczenie eterycznego ciała Lucyfera wzmagało się coraz bardziej, wówczas nie było już możliwym swobodne zmienianie i przemieszczanie duchowych rodzajów atomów we wszystkich słońcach i światach, które odprysnęły od Pramaterii. Zdolność jej ducha oraz jej zwolenników malała w miarę wzrastania ich przewrotności i gęstniejących ciał.

W końcu Satana i jej zwolennicy musieli stwierdzić, że możliwość samowolnego pobierania pierwotnych sił z Prasiły małała dla nich coraz bardziej i bardziej. Zgodnie z ich siłami uczuć i stopnia zgęszczenia ich duchowych ciał, istniała dla nich jeszcze możliwość odwiedzania wszystkich stworzonych przez nich częściowych systemów słonecznych aż do Muru Światła. Wciąż jeszcze mieli możliwość w swoich ciałach eterycznych udawać się na wszystkie upadłe planety, a więc nie byli ograniczeni w stworzonym przez siebie i dopuszczonym przez Boga, przez Prawo, terytorium.

W końcu jednak z powodu stale wzrastającego zamroczenia ich eterycznych ciał nie byli już w stanie odwiedzać sfer graniczących z Murem Światła. Z powodu swego stopnia zgęszczenia nie mogli już pobudzać tak mocno sił napędowych swojej struktury duchowej - przynajmniej na tyle, żeby przyciągały ich do siebie wyżej drgające światy.

Istoty żyjące na wyżej drgających planetach upadku rozpoznały ograniczenie swoich braci i sióstr, których ciała drgały niżej niż ich planety mieszkalne, na których przebywały dzięki ich czyściejszemu jeszcze sposobowi odczuwania i myślenia.

Wiele z tych istot postanowiło dlatego nie zgęszczać się już bardziej i przestrzegały Prawa Bożego przynajmniej na tyle, żeby móc pozostać na swoich mieszkalnych planetach.

Dzięki sztuce przekonywania Satany, pewna część tych wysoko drgających istot upadku przeszła jednak na stronę lucyferian. Inne istoty z kolei rozpoznając swoje ograniczenie jako ostrzeżenie Ducha Bożego zaczęły żałować swego lekceważenia Boskich Praw i stopień po stopniu nawracały się dzięki starannemu oczyszczaniu się i skierowywaniu ciała eterycznego  p o n a d  wysoko drgające światy upadku na Rejon Światła. Gdy tylko doskonale oczyszczone siły eteryczne przeszły przez Mur Światła, ten zmieniał się dzięki równoważącej sile Wszechducha.


DUSZE SIĘ BUDZĄ - MEDIA PRZEMILCZAJĄ


Arabka palestyńska, Linda Sarsour

A jednak NIE WSZYSCY

   - Amerykańscy działacze muzułmańscy zebrali fundusze, aby naprawić szkody wyrządzone przez islamskich wandali na cmentarzu żydowskim St. Louis.
Wandale poprzewracali ponad 150 nagrobków na Cmentarzu Chesed Szel Emeth w stanie Missouri.
Różnica stanu świadomości jest wyraźna i nie podlega dyskusji.



JK Rowling, autorka serii Harry Poter
"To piękny pomysł" - wpisała na stronie Twittera.


   - Suma darowizny potroiła się w ciągu nocy po poparciu w Internecie inicjatywy muzułmanów przez brytyjską autorkę JK Rowling.
"My muzułmanie-Amerykanie solidaryzujemy się z amerykańską społecznością żydowską i potępiamy ten obrzydliwy akt profanacji popełniony na cmentarzu. Niniejszym przesyłamy również nasze najgłębsze kondolencje tym wszystkim, których ten akt dotknął i społeczności żydowskiej w ogóle. 
Wraz z tą kampanią społeczność muzułmańsko-amerykańska wyciąga pomocną dłoń w celu wspólnego odbudowania tego miejsca, gdzie rodziny żydów-amerykańskich grzebały swoich bliskich na wieczny odpoczynek od 1800 roku" .

   - 
Amerykańscy muzułmanie ogłosili, że tyle ile potrzeba zostanie przelane bezpośrednio na konto zarządu cmentarza, a wszelkie pozostałe środki zostaną przeznaczone na naprawę wszystkich innych zdemolowanych przez wandali ośrodków żydowskich.

   - Tak otwarcie i oficjalnie jeszcze nigdy muzułmanie nie stanęli po stronie "niewiernych". Dla mnie to są "znaki czasu ostatecznego" - nadejście którego przepowiadał przed 2000 lat Jezus. Jedni wyzwalają się od wszczepionej im przez hipnotyczne teksty ksiąg nienawiści od inaczej myślących i stają po prawicy Boga-Ojca, a inni trwają w starych demonicznych programach niszcząc się na naszych oczach wzajemnie i auto-destruktywnie. Toksyna nienawiści niszczy już setki milionów ludzkich ciał. Dzisiejszy terrorysta - jutro jęczy z bólu na szpitalnym łożu. Nie dla terroru żyjemy w ludzkich ciałach. Na horyzoncie pojawia się nowa ludzkość odczuwająca uniwersalną jedność, a ta jest źródłem zdrowia i pokoju.

   - 
Amerykańscy muzułmanie dodali, że: Dzięki tej kampanii wysłaliśmy wspólną zjednoczonych środowisk żydowskich i muzułmańskich, że nie ma miejsca dla tego typu nienawiści, profanacji i przemocy w naszej Ameryce. Modlimy się, by powróciło poczucie bezpieczeństwa i pokoju dla amerykańskiej społeczności żydowskiej, która niewątpliwie została wstrząśnięta tym wydarzeniem.

   - Inaczej myślących niż ja zapewniam, że nie podaję tej wiadomości opinii publicznej z osobistych względów, ponieważ wyrosłem już ponad ograniczające świadomość poprawne programy religijne, nacjonalistyczne i polityczne. Cieszą mnie, przyjaciela Chrystusa, tego rodzaju pozytywne zmiany na tej planecie, tak jak ucieszyłem się na wiadomość o upadku Muru Berlińskiego, o co wraz z innymi więźniami modliłem się w latach 70-ch XX wieku podczas mojego pobytu w więzieniach STASI.

  - 
Fakt, że ta pojednawcza kampania została zorganizowana przez Lindę Sarsour jest zaskoczeniem, ponieważ mówimy o znanej działaczce antyizraelskiej. Pani Sarsour, prezes "Arab American Association of New York" (Amerykańskiego Stowarzyszenia Arabskiego w Nowym Jorku) jest jedną z głównych organizatorów marszu kobiet przeciwko wybraniu Donalda Trumpa, który odbył się zaraz po inauguracji.
Linda Sarsour oficjalnie nie lubi Izraela z jego linią polityczną. Ja też. Trzeba zdać sobie z sprawę z faktu, że globalne decyzje są w tym świecie podejmowane za naszymi plecami, ponad naszymi głowami, przez ludzi niewidocznych dla ogółu mieszkańców Ziemi.


Nadchodzi epoka, w której ludzkość - jak uczył Chrystus -
zostawi umarłym grzebanie umarłych, bowiem
priorytetem będzie realizowanie w życiu codziennym
jedności z każdą forma materii niosąca w sobie święte życie.
Córki i wnuczki Lindy Sarsour już nie będą żyły pod wpływem toksycznych sur.

poniedziałek, 20 lutego 2017

O REINKARNACJI SŁÓW KILKA


Thorwald Dethlefsen
 

- Thorwald Dethlefsen* jeden z gigantów psychoterapii XX wieku uznawany jest szczególnie w niemieckojęzycznej Europie za "ojca" terapii regresyjnej (Reinkarnationstherapie). Warunkiem przeprowadzenia tego typu regresji jest wprowadzenie pacjenta / klienta w stan lekkiego transu. Można tego dokonać posługując się różnymi narzędziami jak hipnoza, holotropowe oddychanie, medytacja, metodą binaural beats i lub  Hemi-Sync. Niektórzy ludzie mają zdolność wprowadzania się w taki trans bez pomocy tych metod. Ale nawet Dethlefsen szybko rozpoznał, że wdzieranie się w sferę poprzednich wcieleń nie jest zgodne z Boskim Prawem, a już z całą pewnością nie, gdy motywami są ciekawość (ze strony klienta) i chęć zarobku (ze strony niedoświadczonego "terapeuty"). Wówczas Boskie Prawo da znać o sobie, a rezultat to kozetka u psychiatry i psychotropy. Zdrowie bowiem jest swobodnym przepływem uzdrawiającej Boskiej energii z wnętrza duszy na zewnątrz, a więc poprzez mózg, system nerwowy, całe fizyczne ciało i aurę jednocząc nas z Wielką Unikalną Wersją - z wszechświatem - z Uniwersum.

   - To niebezpieczne gdy dyplomowani i niedyplomowani terapeuci odważają się manipulować wyżej wymienionymi metodami głęboko położonymi warstwami podświadomości. Takie postępowanie można śmiało porównać do szczepienia noworodków nie bacząc na konsekwencje. Jeśli nie stabilny psychicznie pacjent przeżyje ponownie kim był i jaki był w poprzednich wcieleniach i nie będzie w stanie sobie wybaczyć popełnionych świadomie i nieświadomie złych czynów, jeśli uświadomi sobie kim są jego najbliżsi w nowych ciałach i obsunie się w stany depresyjne itp., wówczas pacjenta i terapeutę połączą więzy karmiczne, gdyż obaj stworzyli przyczyny, które wywołują skutki - posiew i zbiory.

   - Jeśli pacjent zbyt wcześnie - prowadzony przez nieświadomego, kierującego się chęcią materialnego zysku terapeutę albo szamana - doświadczy kim był i jakich negatywnych uczynków uprzednio dokonał, wówczas może to kulminować w procesie zwanym chorobą psychiczną. Następstwem będzie spotkanie tych dwóch dusz w następnej inkarnacji w celu wspólnego "odpokutowania" lekkomyślności z poprzedniego wcielenia. Obaj nie powinni wdzierać się w obszary które zostały na pewien czas niedostępne. Dzięki temu dusza może skoncentrowawszy się na poznawaniu samej siebie w stanie amnezji szybciej uszlachetnić się bez zbędnej traumy. Samopoznanie tak, wdzieranie się - nie. "Nasze" ziemskie rakiety w odróżnieniu od optyczno-magnetycznych ślizgaczy kosmicznych też nieelegancko wdzierają się w przestrzeń kosmiczną.

   - Gdy człowiek pracując nad sobą jest już stabilny, czyli psychicznie zrównoważony, świadomy kim jest w rzeczywistości, wówczas ma siłę zamienić niskie wibracje w wysokie. Samopoznanie jest postępowaniem leczniczym, a nie wdzieranie się do sanktuarium jakim jest dusza. Dusza jest bowiem świątynią świętego ducha - świątynią świętej, Boskiej świadomości - stanu świadomości w jakim żył Jezus przed 2000 ziemskich lat, którego "użytkownikiem" był drugi po Bogu - Chrystus. (Ja i Ojciec jednym jesteśmy).

   - Słyszę od czasu do czasu: A ja po tych regresjach czuję się teraz lepiej.
Nie neguję tego, ale czy w ten sposób zlikwidowana została w duszy przyczyna choroby w ciele?
Podany czasem silny antybiotyk także na jakiś czas wywołuje złudzenie wyzdrowienia. Operacja również. Ale co z przyczyną leżącą nadal w duszy?
Można szybko uwinąć się i posprzątać salon zanim przyjdą goście, a worek ze śmieciami - zamiast je wyrzucić - upchać gdzieś w komórce. Chwilowo mieszkanie "jakoś wygląda", ale gdy o tych śmieciach zapomnimy, wówczas w komórce śmieci gniją i z komórki zaczyna docierać do naszego nosa informacja: trzeba w końcu pofatygować się, pozbyć się śmieci i przewietrzyć komórkę tak, jak należy dotleniać komórki naszego materialnego ciała.

   - Dla Boga, dla Chrystusa stotne jest uzdrowienia tego, co nieśmiertelne - dusza. Materialne ciało  jest drugoplanowe. Gdy dusza ozdrowieje, bo pozbyła się obciążeń, wówcza jej ziemskie ciało odzwierciedla ten stan świadomości i też jest zdrowe. Na Ziemi jak w kasynie: możemy stawiać na ducha, albo na ciało. Decyzja i reakcja.


Matrix - Wstęga Möbiusa
Wznieś się ponad i poza biegunowość narodzin i śmierci;
ponad i poza prawo przyczyn i skutków (także ubocznych)
Stamtąd zeszłaś o duszo niegdyś na Ziemię i tam jest twój dom,
do którego wracasz.


To ciekawe... Poniżej siedziba centrali Banku Mizrahi-Tfachot

Tel Awiw, Bulwar Rotschilda

Powyżej logo banku
Nasi klienci zawsze do nas wracają

   - Coraz więcej lekarzy jest już świadomych, że lekarstwa tego świata w wielu przypadkach nie wracają pacjentom zdrowia. Wielu lekarzy przestaje ignorować psychosomatykę dostrzegając, że przyczyna choroby znajduje się w poza materią. Zarówno lekarze jak i pacjenci zmuszeni są zwrócić się z prośbą o pomoc do Źródła Zdrowia, bowiem ziemska Służba Zdrowia nie zdała egzaminu tak jak systemy religijne. Jedyny uzdrowiciel i lekarz jest w nas - w każdej duszy. Z tym wewnętrznym lekarzem powinni i będą współpracować lekarze nadchodzących lat oraz uświadomieni przez nich pacjenci. Chemia, radiacja i skalpel to niewiele. Boska energia to wszystko. Samo łykanie przepisanych przez lekarza tabletek, samo picie ziół, które ze względu na stale rosnącą radioaktywność tracą "moc" leczenia nie przyniesie pożądanego efektu. Włamywanie się w podświadomość w celu manipulowania nią nie pomoże a tylko opóźnia rozwój duchowy. Natomiast zmiana modelu myślenia z negatywnego na twórczy, pozytywny jest drogą do uzdrowienia. Żyjącemu w radioaktywnym, elektromagnetycznym, toksycznym zestresowanemu od wewnątrz i od zewnątrz człowiekowi pozostała obecnie ostatnia szansa - zwrócić się do Boga w sobie o pomoc.

Odczuj w sobie kim naprawdę jesteś, zanim świat zewnętrzny wmówi ci że jesteś śmiertelnikiem - Niemcem, Polakiem, szlachetnie urodzonym, protestantem, żydem/Żydem, prawosławnym, rasy kaukazkiej, rasy negroidalnej...
... a zaśniesz znowu na eony i będziesz rodzić się i umierać i walczyć za nieswoje interesy w hipnotycznym amoku bohaterów zabójców z bronią w rękach i "przegranych nieudaczników" podlewających kwiatki w ogrodzie i piszących wiersze o miłości utożsamiając się ze swoją ziemską wciąż umierającą, poddaną prawu stałej przemiany materii. Narodziny - śmierć - narodziny - śmierć - narodziny - śmierć... ale czy to jest rytm życia podarowanego nam przez kochającego nas Ojca i Stwórcę?


Jan-Henrik Günter: Die Seele heilen mit Reinkarnationstherapie. Hugendubel. 2007Ingo Michael Simon: Rückführungen: Leitfaden der Reinkarnationstherapie. Norderstedt. 2009Regina Walter:   Reinkarnationstherapie  ist nicht ungefaehrlich, Der Standard. 1. März 2013Brian L. Weiss: Die zahlreichen Leben der Seele: Die Chronik einer Reinkarnationstherapie. Goldmann. 2009
ringBrian L. Weiss: Die zahlreichen Leben der Seele: Die Chronik einer Reinkarnationstherapie. Goldmann. 2009.
  1. Hochspringe Jan-Henrik Günter: Die Seele heilen mit Reinkarnationstherapie. Hugendubel. 2007.
  2. ddHochspringe Ingo Michael Simon: Rückführungen: Leitfaden der Reinkarnationstherapie. N