Roman

Roman

niedziela, 17 lutego 2019

CZY MARDUK WYLĄDOWAŁ I OBJAWIŁ SWOJĄ WOLĘ W 2013 ROKU W AFRYCE?

- Jak od kilku lat w trakcie moich wykładów oraz w mojej książce pt.
"IZRAEL - CO TU BĘDZIE JUTRO" wyjaśniam, że wszystko wskazuje na fakt, iż istotne decyzje dotyczące losów ludów tego świata - (hebr. gojim - to polskie. ludy, a nie narody) - nie są podejmowane przez mieszkańców Ziemi (np. "żydów"i "nie-żydów", lecz podejmowane są nad naszymi głowami przez inteligentne istoty i za naszymi plecami przez tych Ziemian, którzy tym istotom służą - od rozsypującego się na oczach materialistycznego świata bezbożnego Watykanu (siedziby węża starodawnego posługując się tu apokaliptycznym językiem Biblii) w dół piramidy władzy przez kilka rodzin bankierskich, Londyn, Waszyngton i Jerozolimę wspieraną o dziwo! ostatnio nawet przez muzułmańskie, arabskie kraje. Myślę, że po konferencji

w Warszawie dotyczącej Iranu, dawnej Persji, która chce przeistoczy się
w imperium z tej perspektywy ziemskie sprawy stają się dla gatunku homo sapiens sapiens jasne.
- Gdy "wartownicy Nieba", "ci którzy krążą w chmurach" - jak nazywał ich badacz pism sumeryjskich, Zacharia Sitchin nie potrafią zgodzić się nad naszymi głowami, wówczas na planecie Ziemia wybuchają zajadłe spory, waśnie krwawe, długotrwałe konflikty (patrz Bliski Wschód, gdzie wszyscy zwalczają wszystkich) i wojny światowe w fazach I - II - III...
- Czy ktoś z Państwa - drodzy Czytelnicy - pamięta co stało się w roku 2013?
-Chcę tu przypomnieć  o pewnym błędzie w matriksie w który jesteśmy oprawieni; a mianowicie o bardzo dziwnym "zbiegu okoliczności",
o "przypadkowym" spotkaniu w Afryce, nie planowanym na ostatni tydzień czerwca 2013 roku trzech ex-prezydentów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Polskie media, antysemici i antypoloniści także nie interesują się takimi wydarzeniami zajęci zwalczaniem się i wzajemnym opluwaniem jak lamy.
- Z wydania "Africa Review" (Kenia, Afryka) z 18 czerwca 2013 roku, uważni czytelnicy dowiedzieli się o przypadkowym spotkaniu byłego prezydenta Clintona, z prezydentem Obamą w Senegalu, w Afryce, w tym samym hotelu.
- Okazało się, że obaj panowie kierowali się wewnętrzną potrzebą 
 upamiętnienia zamachu "Al Cia Duh" w ambasadzie USA w Tanzanii. Przypadkowo także były prezydent USA, George W. Bush odczuł nagle tę samą potrzebę i także przybył do Afryki w tym samym czasie. Widocznie trzem prezydentom przypadkowo przypadło się spotkać. Ale czołowy dziennik "Le Populair" podał do wiadomości, że Clinton i Obama spotkali się przypadkowo już wcześniej podczas pobytu w Dakarze. Afrykańska prasa  dalej podała, że prezydent Obama miał przedłużyć swoją wizytę z 48 do 72 godzin, począwszy od 26 czerwca.
Kilku światowych przywódców, w tym były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan
i zmarły 2015 roku w 2010 papież Karol Wojtyła także odwiedzili Senegal
w ciągu ostatniej dekady i zwiedzili słynny loch niewolników na wyspie Goree.
- Ta przypadkowa wizyta trzech amerykańskich prezydentów na kontynencie afrykańskim w tym samym czasie jest bezprecedensowa w historii USA i Afryki
i wydaje się wymagać niezwykłego wyjaśnienia, które nie zostało przedstawione po dziś dzień, bo zagrażający pokojowi na Bliskim Wschodzie wspierający terror Iran odwrócił uwagę widzów tego polit-teatru od Afryki. 
- Prez. Obama poleciał oficjalnie do Afryki na polowanie safari, ale potem zmieniono ten plan, bo ponoć pojawiły się głosy sprzeciwu wobec używania przez prezydenta specjalnych karabinów snajperskich  do polowania na duże zwierzęta afrykańskie (a także "ze względów bezpieczeństwa").
- Prezydent Obama powiedział, że wycofał się z obietnic wyborczych, ponieważ bał się, że "skończy jak JFK".  W tym samym czasie z kręgów wywiadowczych
i wyciekła pogłoska, że w Afryce wylądował Marduk (hebr. buntownik)
z rodu podobno Anakim (hebr. giganci, wielkoludy (lub reprezentant grupy Nephilim - hebr.: upadli aniołowie), lucyferiański demon, który rzekomo reprezentuje międzywymiarową czarną planetę "Nibiru", która jest niewidoczna dla astronomów, a astronomowie i magowie Adolfa Hitlera nazywali ją die Schwarze Sonne (Czarne Słońce).


 - Ostatniego giganta zabrał ponoć na arkę Noach (wygodny) /Noe, którego instruował jak ją zbudować ojciec Marduka - Enki.
- Podobno Anakim zostali wypędzeni wypędzeni z Ziemi podczas kontrolowanego przez kolonistów skłóconych między sobą potopu i powrócili w XX wieku, aby krzyżować się z pewnymi wybranymi liniami krwi (DNA), które utrzymują "starożytne dziedzictwo lucyferyczne" sięgające Babilonu. Kolor skóry nie gra tu roli. Ale jedno jest pewne, że zawsze po pojawieniu się ich statków kosmicznych nad państwami Bliskiego Wschodu, a więc także nad Izraelem, dochodzi do bratobójczych, krwawych konfliktów w tym terenie. Istoty kontrokujące umysły ludzkie telepatycznie i psychotronicznie doprowadzaja do wojen i pokoju zgodnie ze swoimi planami. Miłość braterska i umiłowanie pokoju przez państwa arabskie gotowe wesprzeć Izrael i USA w pokonaniu Persji/Iranu są tego dowodem jak także rozjątrzanie nienawiści Słowian do Żydów i vice versa, przez ludzi nazywających siebie "żydami". Tego wirusa należy się świadomie pozbyć, inaczej walka kontrolowana między natypolonistami a anty judaistami wymknie się spod kontroli zgodnie z wolą władców marionetek. Obie strony są tylko ofiarami złowrogiej telepatii. gdy tylko UFO przelatywały nad Izraelem, wybuchały intifady.  Ta technika opisana jest już w Biblii; istota z kosmosu nakazuje Mojżeszowi wyprowadzić Hebrajczyków (nie "żydów" z Egiptu, spod władzy faraona, A W TYM SAMYM CZASIE komunikuje się z faraonem i "zatwardza jego serce, aby ich nie wypuścił... Resztę możecie przeczytać w księdze wyjścia.
Nihil novi!

Światowid?

Marduk?
 - Gdy więc nie rozumiemy dlaczego niemiecka pani kanclerz sprowadza wbrew zdrowemu rozsądkowi do Europy hordy nienawidzących Europejczyków muzułmanów, dlaczego Watykan i reszta monarchii europejskich gotowa jest na tworzenie się w ich królestwach kalifatów, dlaczego żołnierze nie bronią granic,
a policja obywateli, dlaczego dziennikarzom nie wolno pisać niezgodnie
z poprawnością polityczną itd. to znaczy, że  k t o ś  z nadrzędnych, astralnych mocy przygotowuje dla siebie tę planetę, a dysponuje taką siłą, taką technologią i takim poparciem ziemskich władców, że nam - zwykłym zjadaczom chleba
i falafla pozostaje tylko to, co najlepze: wrócić się do Boga w sobie o pomoc
i wsparcie i świadomie skoncentrować się na własnym duchowym rozwoju.
Kto tego nie uczyni, tego wściekłość, nienawiść, uczucie bezradności i niemocy doprowadzi do szaleństwa, na co czekają władcy marionetek.
- Jeżeli dajmy na to Marduk objawił swoja wolę: nie dopuścić do odrodzenia się imperium perskiego to tak się stanie, czy to podoba się gojom, czyli ludom tej planety - zwykłym Izraelczykom, Arabom, Amerykanom, Polakom. Tylko ci, którzy świadomie wracają do stanu boskości i jasności umysłu, którzy wznoszą sie ponad poziom biegunowości "my i wy" mają szansę przetrwania.
I to sa dobre wieści i tego Wam życzę.
http://romannacht.blogspot.com/2016/03/egzopolityka-czesc-pierwsza.html


(3)    Opcit.

sobota, 16 lutego 2019

ŻYDZI LECĄ W KOSMOS (WRACAJĄ DO DOMU?) IZRAELSKA MISJA KSIĘŻYCOWA

- przed planowanym na luty startem, izraelskie statki kosmiczne typu Beresheet IL

 ("bereszit" zostały przesłane z Izraela na przylądek Canaveral
w ubiegłym miesiącu.(SpaceIL) 
["bereszit"- to po hebrajsku faza inicjacyjna]


- W tym czasie, gdy izraelski premier Benjamin Natanjahu bierze udział
w Warszawie w jakże ważnej dla XXI wieku konferencji dotyczącej Iranu i pokoju na Bliskim Wschodzie i na świecie, który zostawimy po sobie naszym dzieciom
i wnukom, naukowcy izraelscy przygotowujący misję księżycową zajęci są nie polityką, a rozwiązaniem tajemniczej, magnetycznej zagadki. 
Uczeni wszystkich krajów - łączcie się! Nie bierzcie udziału
w poprawnych politycznie i ekologicznie sporach i waśniach!
Przynajmniej wy skoncentrujcie się na sprawach istotnych.
Z uwagi na fakt, że bezzałogowy statek kosmiczny SpaceIL ma wystartować
w przyszłym tygodniu, zespół naukowców stworzył i dodał instrumenty, które pomogą odkryć słynną tajemnicę "magnetycznych skał" Księżyca. który przez wielu postępowych albo doinformowanych  jest stacją astralnych mocarstw...

- Po ośmiu latach przygotowań, izraelski statek kosmiczny "Beresheet" (Genesis) powinien zgodnie z planem wystartować z Cape Canaveral Air Force Station na Florydzie 21 lutego i osiągnie skalistą albo wyglądającą na skalistą  powierzchnię Księżyca od sześciu do ośmiu tygodni później po wielokrotnym orbitowaniu wokół Ziemi (badając przy okazji czy obecne warunki na tej planecie sprzyjają jeszcze inteligentnemu życiu? Pamiętam, że gdy pewien francuski uczony pracujący w projekcie sond kosmicznych Mariner w latach 1960-1970 wysłał pytanie czy na Ziemi panują sprzyjające życiu warunki, sonda odpowiedziała, że nie ze względu na poziom radioaktywności i zatrucia atmosfery! Już wtedy! ).
- Prof. Oded Aharonson z  The Weizmann Institute of Science’s Earth and Planetary Sciences Department   (Wydział Nauk o Ziemi i Planetach Instytutu Nauki im. Weizmanna) ma nadzieję, że wraz z pozostałymi siedmioma członkami SpaceIL International Science Team będzie dysponował nową wiedzą.
Członkowie zespołu - z Izraela, Francji i Stanów Zjednoczonych - umieścili na pokładzie Beresheet aparaturę, z pomocą której znajdą odpowiedź na  jedną
z podstawowych zagadek dotyczących Księżyca:
- Chociaż skały zebrane przez misje Apollo zostały uznane za magnetyczne, żelazne jądro Księżyca nie generuje globalnego pola magnetycznego, podobnie zresztą jak żelazne jądro Ziemi. Szkoda, że na liście tych uczonych nie występują polskie nazwiska.
- Na Ziemi skały są magnetyzowane przez globalne pole magnetycznego, ale oficjalnie nie wiadomo w jaki sposób i kiedy skały Księżyca uległy namagnesowaniu?
- - Gdy dokładnie zmierzymy magnetyzm tych skał, zaczniemy rozumieć, jak
i kiedy powstał ten magnetyzm - tłumaczy prof. "Aharonson. - Jak dotąd naukowcy opracowali różne teorie na temat tego, jak tymczasowe, magnetyczne "dynamo" mogło zostać wygenerowane na Księżycu, ale nikt nie wie, jak długo trwa to dynamo. Ponieważ odkrywamy młodsze i młodsze skały - powiedzmy
2 miliardy lat zamiast 3 miliardów lat - które wciąż mają magnetyczny podpis, konkludujemy, że dynamo musi istnieć dłużej, niż przypuszczano.dodaje Aharonson, który reprezentuje także MIT (Massachusetts Institute of Technology).
- Izraelski statek kosmiczny zostanie wyniesiony rakietą SpaceX Falcon 9
Gdy wyląduje - kontynuuje profesor Aronson - , to uczyni z Izraela Już czwarty kraj, który wyląduje tam po USA, byłym Związku Radzieckim i Chinach,
z którymi współpracujemy. A ja proponuję polskim i izraelskim uczonym spotkać się w centrum politycznego cyklonu, który rozszalał się na tej planecie i może doprowadzić do atrofii inteligentnego życia na Ziemi, które po opuszczeniu planu materii popłynie z powrotem w tym kierunku, skąd Inteligentne, Wszechobecne Życie nieustannie wypływa.

1/
http://romannacht.blogspot.com/2016/03/
2/
http://romannacht.blogspot.com/2018/02/zydzi-leca-na-marsa.html

piątek, 15 lutego 2019

O MATRIKSIE SŁÓW KILKA - 12 - kontynuacja poprzedniego artykułu (11) - zniknęli, przemieścili się


- 8 kwietnia 1980, Georgia (USA), nieopodal Brunswick City.
Charles i Catherine Romer jechali w nocy swoim samochodem i zniknęli razem
z pojazdem.
- 1707, Pireneje, Północna Hiszpania.
Cztery tysiące żołnierzy arcyksięcia Austrii; zniknęli przechodząc przez strumień w Pirenejach, podczas wojny w Hiszpanii.- 12 grudnia 1910, Manhattan. Dorothy Arnold, młoda, zamożna kobieta rozpłynęła się w powietrzu po wyjściu ze sklepu w centrum Manhattanu.
- 27 września 1920, Londyn. Londyński dziennik „Daily Chronicle” z dnia
  29 września 1920 roku podaje, że młody człowiek szedł ulicą południowego
  Londynu wieczorem, 27 września – a tu czary – domy zanikają – pojawiają się
  łąki – a może to luka w postrzeganiu?   -Jak tam doszedł, nie wie, ale nagle stoi na wiejskiej drodze pośród pól. Jest przerażony. Może znalazł się zbyt daleko od domu i nie będzie mógł już   wrócić.
Znalazł się w pobliżu Dunstable, 30 mil od Londynu. Policjant zauważyłmłodego człowieka głośno coś wołającego i biegającego tam i z powrotem po drodze. Postanowił zabrać go ze sobą na posterunek. Tam młody mężczyzna doszedł nieco do siebie zanim był w stanie wyjaśnić, że nazywa się Leonard Wenham, że pochodzi z Walworths pod Londynem i że jest pracownikiemministerstwa zdrowia. Nie potrafił tylko wyjaśnić, w jaki sposób znalazł się w okolicy Dunstable.
- 19 sierpnia 2000, Kolonia.  W księgarni, małżeństwo Susanne i Roland P. rozmawiają przy kasie z młodym, chyba dwudziestoletnim mężczyzną. Jest to księgarnia ezoteryczna i można tu szybko nawiązać kontakt z ludźmi o takich samych zainteresowaniach.
Ten młody człowiek nosił na plecach swojej kurtki napis „Zeitreisender” (Podróżnik w czasie).
Na pytanie Susanny, skąd ma taką kurtkę, odpowiedział, że jest członkiem klubu zajmującego się tym tematem. Susanne i Roland byli oczarowani.
Chcieli dowiedzieć się czegoś więcej o tym klubie, a może nawet się zapisać...
Młodzieniec uśmiechnął się i odpowiadał na ich pytania krótko i zwięźle.
Wychodzili razem z księgarni, która ma tylko jedno wyjście - „panie przodem” - a więc jako pierwsza wychodziła Susanne, zaraz za nią jej mąż, a za nim ów nowy (nie) znajomy.
Na ulicy przed księgarnią małżeństwo chciało się umówić z tym młodym człowiekiem, lecz jego już z nimi nie było. Zniknął bez śladu!Ponieważ w tym czasie w księgarni znajdowały się tylko cztery osoby,
a właściciel siedział bezpośrednio przy wyjściu – wszyscy podnieśli alarm. Innego wyjścia nie było. Tajemniczy podróżnik w czasie rozpłynął się
w powietrzu...Księgarnia znajduje się w topograficznie bardzo niekorzystnym miejscu, aby móc pozwolić tu sobie żart. Jest to wąska ulica, jednak przejrzysta, a w chwili zdarzenia prawie nie było na niej przechodniów.Cała przygoda trwała niecałe dwie sekundy.

- 9 marca 1999, Berlin.
Autorzy  książki

sami doznali podobnego przeżycia.
- Podczas jazdy samochodem, około godziny 10-tej rano, przy relatywnie dobrej widoczności, nagle znalazła się bezpośrednio przed ich samochodem kobieta. Miało to miejsce na bardzo ruchliwej ulicy, na którą wjeżdżają samochody bezpośrednio z autostrady i gdzie nikt nie przechodzi przez jezdnię nie po zebrze, ponieważ byłoby to zbyt niebezpieczne.
- Kobieta ta nosiła futrzany żakiet z kapturem. Zahamowaliśmy w miejscu.
Na szczęście nie doszło do wypadku. Kobieta rozpłynęła się w powietrzu.
Oboje widzieliśmy ją bardzo wyraźnie, a ona obróciła nawet swoją głowę
w kapturze w naszą stronę.
- W gruncie rzeczy, przypadek ten stanowi biegun przeciwny do przypadku Rudolfa Fenza. Podczas gdy on miał pecha i pojawił się w niewłaściwym czasie, na niewłaściwym miejscu, ta kobieta we właściwym czasie zniknęła, co najprawdopodobniej uratowało jej życie (zakładając, że pojawiła się gdzieś indziej).

W gruncie rzeczy, przypadek ten stanowi biegun przeciwny do przypadku Rudolfa Fenza. Podczas gdy on miał pecha i pojawił się w niewłaściwym czasie, na niewłaściwym miejscu, ta kobieta we właściwym czasie zniknęła, co najprawdopodobniej uratowało jej życie (zakładając, że pojawiła się gdzieś indziej).

- Podsumowując te wszystkie przypadki, możemy powiedzieć, że ludzie ci zniknęli z naszej przestrzeni i z naszego czasu.W gruncie rzeczy istnieją cztery możliwości: 
1.   Ludzie ci faktycznie zniknęli na stałe z zasięgu naszej realności.
2.   Być może ten i ów pojawili się gdzieś znowu, gdzie to nie zostało zauważone; być może nawet w naszej przeszłości, albo gdzieś w Kosmosie.
3.   Może też być i tak (jak w przypadku Fenza), że ponowne pojawienie się zaginionej osoby czeka nas dopiero w przyszłości.
4.   Specjalnie groteskowa możliwość: Należy przypuścić, że ludzie ci utknęli gdzieś w bez czasowym wymiarze między rzeczywistościami.

- Wypadki przemieszczeń w czasoprzestrzeni znane były także we wcześniejszych stuleciach.
- Hiszpańska zakonnica, Maria z klasztoru Agreda, musiała odpowiadać na pytania inkwizytorów. Między 1621 a 1631 rokiem opowiadała wielokrotnie swojej przełożonej, że była w Meksyku, aby tam nawracać Indian na katolicyzm. Uznano ją za chorą histeryczkę, a do tego za heretyczkę, ponieważ twierdziła, że podczas podróży widziała naszą planetę w formie kuli. (W tamtych czasach wmawiano ludziom, że planeta Ziemia jest płaska. Skąd my to znamy?).

 - To, co czyni ten przypadek tak interesującym jest fakt, iż jej twierdzenia zostały później potwierdzone. Oficjalnie działający w tej okolicy misjonarz, Alonzo de Benavides skarżył się w swoich listach do papieża i króla Hiszpanii Filipa IV, że już ktoś przed jego przybyciem wykonał u Indian całą pracę. Indianie opowiadali mu, że pewna tajemnicza kobieta odwiedzała ich, rozdawała krzyże i różańce, a także pozostawiła we wsi kielich.- Dopiero w 1630 roku, gdy Pater Benavides przybył z powrotem do Hiszpanii, dowiedział się o dziwnych wizjach siostry Marii. Wypytując ją szczegółowo dowiedział się, że opisuje ona zwyczaje i obyczaje tamtejszych Indian bardzo dokładnie. Normalną drogą nie byłaby w stanie dotrzeć do tak szczegółowych informacji. Przeora potwierdziła, że siostra Maria ani nie opuszczała klasztoru, ani nie miała styczności z ludźmi podróżującymi do Meksyku. Poza tym okazało się, że kielich który ojciec Benavides widział we wsi indiańskiej, rzeczywiście pochodzi z klasztoru Agreda. 

- Na podstawie dzienników hiszpańskiego zdobywcy, można było ustalić, że siostra Maria odwiedziła jeszcze inne plemiona indiańskie, plemiona oddalone od siebie o tysiące kilometrów.

Bardzo rzadko występują takie przypadki, które opisują całkiem innego rodzaju błędy (w) Matriksie. 

37-mio letni Peter z Gloucestershire, w Anglii, brał w 1987 roku udział w imprezie. Udając się do toalety wszedł po schodach wiodących na piętro. - Za nim wchodziła kobieta, która również miała zamiar skorzystać z toalety. Dała mu znak, żeby wszedł pierwszy i stanęła pod drzwiami łazienki, czekając, aż mężczyzna ją zwolni.
- Peter po skorzystaniu z toalety otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi do łazienki. Następnie zszedł po schodach, podszedł do grupy kolegów i zaczął z nimi rozmawiać. Ci jednak ignorowali go.
- Peter pomyślał, że przyjaciele robią sobie z niego żarty, więc odwrócił się
i odszedł. Widząc swoją przyjaciółkę, podszedł do niej i poprosił ją, żeby poczęstowała go papierosem, lecz ona również zachowywała się w taki sposób, jakby ani go nie słyszała, ani nie zauważała.
 
- Peter zaczął czuć się nieswojo i pomyślał sobie, że koledzy posuwają się
w swoich żartach za daleko. Postanowił więc udać się ponownie na piętro
i poprosić 
o papierosa kobietę, która po nim weszła do toalety.
Oto co opisuje on dalej:
 - Wszedłem na pierwsze piętro i gdy doszedłem do drzwi łazienki, natknąłem się znów na tę samą kobietę, która nadal tam stała, wyraźnie czekając, aż wyjdę z toalety. Gdy zobaczyła mnie, na jej twarzy pojawił się wyraz zdumienia, ponieważ była pewna, że nadal przebywam w łazience.- Peter zszedł ponownie na parter i wszystko znowu było normalne. Wszyscy go słyszeli i widzieli, a dy spytał swoją przyjaciółkę oraz swoich kolegów o to, dlaczego przed chwilą ignorowali go, ci zapewnili go i przysięgali, że ani go nie widzieli, ani nie słyszeli. 
Jak widać, kobieta czekająca pod drzwiami łazienki na pierwszym piętrze też nie widziała go wychodzącego z toalety i schodzącego w dół po schodach do salonu.